<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>szymunio.pl - wszystko po troszku &#187; Teatrzyk</title>
	<atom:link href="http://www.szymunio.pl/category/teatrzyk/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.szymunio.pl</link>
	<description>krzyżówki religijne oraz proza, dramat i poezja, czyli wszystkiego po troszku - zapraszam</description>
	<lastBuildDate>Sat, 21 Apr 2012 13:41:02 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.1</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Co by było, gdyby?&#8230; &#8211; Jasełka</title>
		<link>http://www.szymunio.pl/2012/04/21/co-by-bylo-gdyby-jaselka/</link>
		<comments>http://www.szymunio.pl/2012/04/21/co-by-bylo-gdyby-jaselka/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 21 Apr 2012 13:41:02 +0000</pubDate>
		<dc:creator>szymunio</dc:creator>
				<category><![CDATA[Teatrzyk]]></category>
		<category><![CDATA[moje utwory sceniczne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.szymunio.pl/?p=1172</guid>
		<description><![CDATA[Co by było, gdyby?&#8230; – Jasełka
/Akcja dzieje się w klasie.  W głębi stoi chór, w centrum kilka ławek i biurko nauczyciela. Akcja rozpoczyna się w momencie, w którym chór zaczyna śpiewać kolędę: „Dzisiaj w Betlejem”. W trakcie śpiewu wchodzą uczniowie, siadają na krzesłach, wyciągają przybory szkolne, na końcu wchodzi ksiądz./
Ksiądz: /po zakończeniu kolędy/ Wstajemy, drogie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Co by było, gdyby?&#8230; – Jasełka</strong></p>
<p><em>/Akcja dzieje się w klasie.  W głębi stoi chór, w centrum kilka ławek i biurko nauczyciela. Akcja rozpoczyna się w momencie, w którym chór zaczyna śpiewać kolędę: „Dzisiaj w Betlejem”. W trakcie śpiewu wchodzą uczniowie, siadają na krzesłach, wyciągają przybory szkolne, na końcu wchodzi ksiądz./</em></p>
<p><strong>Ksiądz:</strong> <em>/po zakończeniu kolędy/</em> Wstajemy, drogie dzieci. Składamy rączki i rozpoczynamy modlitwę.</p>
<p><strong>Bartek:</strong> Znowu. Nie chce mi się.</p>
<p><strong>Ksiądz:</strong> Co ty mówisz? Nie chcesz się pomodlić do Boga?</p>
<p><strong>Bartek:</strong> Jestem zmęczony.</p>
<p><strong>Ksiądz:</strong> Właśnie dlatego powinieneś się pomodlić, aby Bóg dał ci siły. Aniu, stój prosto i nie opieraj się o ławkę. <em>/Ania w tym czasie opierała się o ławkę./</em> Teraz dobrze. W imię Ojca … .</p>
<p><strong>Dzieci:</strong> I Syna, i Ducha Świętego. Amen.</p>
<p><strong>Ksiądz:</strong> Aniele Boży, Stróżu mój, … . <em>/Wspólnie z dziećmi ksiądz odmawia modlitwę./</em> Maryjo Wspomożenie wiernych … .</p>
<p><strong>Dzieci:</strong> Módl się za nami. W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego. Amen.</p>
<p><strong>Ksiądz:</strong> Dobrze. Siadamy i wyciągamy karteczki.</p>
<p><strong>Wojtek:</strong> Znowu sprawdzian?</p>
<p><strong>Ksiądz:</strong> Jakie „znowu”? W tym roku jeszcze nie pisaliście żadnego sprawdzianu.</p>
<p><strong>Kuba: </strong>Ja nie piszę!</p>
<p><strong>Paulina:</strong> A musimy pisać?</p>
<p><strong>Ania:</strong> Ja nie mam kartki.</p>
<p><strong>Krystian:</strong> Ja ci pożyczę. <em>/wyrywa kartkę z zeszytu i daje Ani. Pozostali również przygotowują kartki ./</em></p>
<p><strong>Ksiądz:</strong> Jeszcze nie wiecie co macie napisać, a już narzekacie.</p>
<p><strong>Michał:</strong> Wszyscy nas męczą sprawdzianami, nawet ksiądz nie ma litości.</p>
<p><strong>Ksiądz:</strong> Popatrzcie na Michała, tak wygląda męczennik. Jacy ci nauczyciele niedobrzy… .</p>
<p><strong>Roksana:</strong> Niedobrzy, niedobrzy! Wciąż czegoś od nas wymagają, pytają, zadają&#8230; .</p>
<p><strong>Ksiądz:</strong> I jedynki wystawiają. Straszne! Wszyscy was prześladują. Kończmy jednak, to narzekanie. Mam dla was pewne zadanie. Otóż, wyobraźmy sobie, że tak jak pasterze, jak trzej królowie, przyszliście do żłóbka powitać Zbawiciela. Napiszcie na kartkach, co chcielibyście Mu przy tej okazji powiedzieć.</p>
<p><strong>Krystian:</strong> Jezusowi?</p>
<p><strong>Ksiądz:</strong> Tak, Jezusowi. Rozumiecie zadanie?</p>
<p><strong>Ania:</strong> Tak.</p>
<p><strong>Ksiądz:</strong> To proszę pisać. Za chwilę odczytamy wasze prace. <em>/Dzieci zabierają się za pisanie, w tym czasie chór śpiewa kolędę: „Przybieżeli do Betlejem, pasterze”./ </em>Napisane?</p>
<p><strong>Michał:</strong> Jeszcze nie!</p>
<p><strong>Paulina:</strong> Myśli ksiądz, że to takie proste napisać coś mądrego?</p>
<p><strong>Ksiądz:</strong> Dobrze, już dobrze, tylko się zbytnio nie rozpisujcie. Pan Jezus jest jeszcze malutki i musi dużo spać. <em>/Chór śpiewa kolędę: „Pójdźmy wszyscy do stajenki”/</em> Teraz, to już chyba macie wszystko napisane. Prawda? To zaczynamy czytać po kolei, tak jak siedzicie.</p>
<p><strong>Ania:</strong> Szczęść Boże wielki Synu Boży. Ach nawet nie wiesz jak się cieszę za to, że w końcu widzę prawdziwego Syna Bożego. Kiedyś w Ciebie nie wierzyłam, ale teraz wiem, że cud Bożego Narodzenia naprawdę się stał. Panie Jezu wiem, że jesteś jeszcze malutki, ale proszę Cię, jak będziesz trochę większy, to spraw, aby chociaż trochę ludzi chciało słuchać głosu Pana Boga. Panie Jezu wszyscy tutaj przynoszą Ci dary, a ja przyniosłam Ci moje serce, które jest całe przepełnione miłością do Ciebie. Szczęść Boże.</p>
<p><strong>Michał:</strong> Panie Jezu jesteś bardzo malutki, leżysz tu na sianku obok swojej mamy i taty. Wiesz, że jesteś królem. Jezu, dziękuję, że dałeś mi życie. Daj pokój na świecie. Mam nadzieję, że świat wraz z twoimi narodzinami stanie się lepszy, a ty będziesz dobrym nauczycielem, który pomoże nam stać się dobrymi ludźmi.</p>
<p><strong>Wojtek: </strong>Przemierzałem tyle dni i tyle nocy, by Cię ujrzeć. Czekałem na to całe życie, na Ciebie Jezu. Zrobię wszystko co mi powiesz. Może nie jestem godzien Cię ujrzeć bo nie zawsze byłem grzeczny, lecz Ty to wiesz, chciałbym przeprosić Cię za wszystkie moje grzechy, które popełniłem świadomie i nieświadomie. Panie Jezu jestem ubogi, dlatego niewiele mogę Ci dać. Moim darem jest dusza i serce moje.</p>
<p><strong>Paulina:</strong> Chciałabym coś Ci Boże powiedzieć, nie mam dla Ciebie złota, żadnych rzeczy nie mam. Ale chciałabym coś powiedzieć: chciałabym umieć grać w gry, takie jak szachy, warcaby oraz inne, żebym umiała matematykę i chciałabym również ładnie rysować. A najbardziej chciałabym, żebyś pomyślał o zwierzętach, bo wiele nie ma domu i źle je traktują ich właściciele.</p>
<p><strong>Ksiądz:</strong> Przerwijmy na chwilę nasze czytanie. Proponuję, abyśmy zaśpiewali kolędę: „Mędrcy świata, monarchowie.” <em>/Wszyscy śpiewają : „Mędrcy świata, monarchowie.”/</em> Bardzo dobrze, wróćmy teraz do naszych prac, teraz kolej na Kubę, prawda?</p>
<p><strong>Kuba: </strong>Tak. Jesteś taki malutki. Zapewne jest Ci bardzo zimno. Mam nadzieję, że Ty jesteś tym jedynym co zbawi świat i wybawi nas od złego. Jezusie, czy będę dobrym człowiekiem? Panie Boże, czy ja pójdę do piekła, albo do nieba? Czy ja mam grzech pierworodny. To wszystko co chciałbym wiedzieć.</p>
<p><strong>Roksana:</strong> Witaj mały Jezu bardzo się cieszę, że przyszedłeś na świat. Ty ludziom pokój dasz. Bo w garści masz cały świat. Bardzo Cię kochamy i wielbimy cię. Ty ludziom dasz dobro i miłość, a my Ci się odwdzięczymy, bo bardzo, ale to bardzo Cię kochamy. Chciałabym, abyś wszystkich w mojej rodzinie wspierał i im pomagał. Proszę Cię, aby na ziemi nie było różnego rodzaju kłopotów i nieszczęścia.</p>
<p><strong>Bartek:</strong> Szczęść Boże. Czemu akurat do mnie przyszedłeś? To wielki zaszczyt. Chciałbym Cię przeprosić za wszystkie grzechy moje i wszystkich ludzi na ziemi. Chciałbym Ci też powiedzieć, że spróbuję się poprawić.</p>
<p><strong>Krystian:</strong> Jezu w końcu Cię spotkałem, długo czekałem na twoje zbawienie. Chciałem, żebyś na świat zesłał dobroć i miłość dla innych ludzi. Mam nadzieję, że wszyscy ludzie Cię pokochają. Dzieciątko proszę Cię, abym dobrze napisał końcowy test w kwietniu. Szczęść Boże.</p>
<p><strong>Ksiądz: </strong>Muszę powiedzieć, że bardzo ładnie się spisaliście. Gratuluję wam wyobraźni. Cieszę się, że troszczycie się nie tylko o siebie.</p>
<p><strong>Ania:</strong> Bo my, proszę księdza, kochamy wszystkich ludzi!</p>
<p><strong>Paulina:</strong> I zwierzęta!</p>
<p><strong>Krystian:</strong> Kochamy cały świat!</p>
<p><strong>Michał:</strong> I kochamy Pana Boga!</p>
<p><strong>Ksiądz:</strong> To wspaniale. Bardzo się cieszę, że kochacie i świat, i ludzi, i Boga, On też was bardzo kocha. Zaśpiewajmy więc na koniec: Bóg się rodzi… . <em>/Wszyscy śpiewają: „Bóg się rodzi”./</em></p>
<p>Koniec!!!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.szymunio.pl/2012/04/21/co-by-bylo-gdyby-jaselka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jasełka 2010 &#8211; Lekcja religii</title>
		<link>http://www.szymunio.pl/2011/10/25/jaselka-2011-lekcja-religii/</link>
		<comments>http://www.szymunio.pl/2011/10/25/jaselka-2011-lekcja-religii/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 25 Oct 2011 09:13:04 +0000</pubDate>
		<dc:creator>szymunio</dc:creator>
				<category><![CDATA[Teatrzyk]]></category>
		<category><![CDATA[moje utwory sceniczne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.szymunio.pl/?p=1028</guid>
		<description><![CDATA[Lekcja religii
/słychać dzwonek/
Do klasy wchodzi ksiądz oraz szóstka dzieci, wszyscy stają na swoich miejscach.
Ksiądz – Uwaga, stajemy do modlitwy. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen. Aniele Boży&#8230;
Dzieci – stróżu mój, &#8230; .
Ksiądz – Maryjo Wspomożenie wiernych&#8230; .
Dzieci – Módl się za nami. Amen.
Ksiądz – Siadajcie. /dzieci siadają/ Dziś chciałbym, abyśmy porozmawiali o [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><strong>Lekcja religii</strong></p>
<p><em>/słychać dzwonek/</em></p>
<p>Do klasy wchodzi ksiądz oraz szóstka dzieci, wszyscy stają na swoich miejscach.</p>
<p><strong>Ksiądz</strong> – Uwaga, stajemy do modlitwy. W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen. Aniele Boży&#8230;</p>
<p><strong>Dzieci</strong> – stróżu mój, &#8230; .</p>
<p><strong>Ksiądz </strong>– Maryjo Wspomożenie wiernych&#8230; .</p>
<p><strong>Dzieci</strong> – Módl się za nami. Amen.</p>
<p><strong>Ksiądz</strong> – Siadajcie. <em>/dzieci siadają/</em> Dziś chciałbym, abyśmy porozmawiali o misjach salezjańskich, dlatego też przyniosłem specjalne stroje i teksty, które mają nam przybliżyć temat.</p>
<p><em>/ksiądz rozdaje stroje i teksty/</em></p>
<p><strong>Ksiądz </strong>– Jak widzicie salezjanie pracują na wszystkich kontynentach. Co możemy powiedzieć o ich pracy? <em>/Kasia podnosi rękę/</em> Kasiu, proszę powiedz.</p>
<p><strong>Kasia</strong> – Wszystkich salezjanów jest ponad 16 tysięcy, pracują w 128 krajach, na wszystkich kontynentach. Prowadzą prawie 1500 szkół, w których uczy się ponad milion dzieci i młodzieży. Mają około 1900 parafii, posiadają również  270 ośrodków wychowawczych oraz 450 internatów.</p>
<p><strong>Ksiądz</strong> – Bardzo dobrze, Kasiu. Teraz chciałbym, abyśmy przeczytali fragmenty dwóch listów misjonarzy. Pierwszy list napisał ks. Andrzej Borowiec z Kuby. Kto ma ten list?</p>
<p><strong>Bartek</strong> – Ja mam.</p>
<p><strong>Ksiądz</strong> – Dobrze, to przeczytaj.</p>
<p><strong>Bartek</strong> &#8211; A co u mnie? Codzienne obowiązki z wieloma problemami, ale to tu na Kubie normalka. Trzeba być bardzo operatywnym, by wszystko w miarę możliwości grało i miało „ręce i nogi”. To, czego człowiek nauczył się w Ojczyźnie i nie tylko jako kapłan, ale też w domu rodzinnym, tu się przydaje.</p>
<p>Jestem nieraz kucharzem, fryzjerem, lekarzem, mechanikiem, hydraulikiem, elektrykiem i nie wiadomo, czym jeszcze. Trzeba dziękować Bogu i tym wszystkim, którzy mnie czegoś w życiu nauczyli, zaczynając od kochanych rodziców i sióstr, a skończywszy na moich profesorach i wychowawcach. Dziś to wszystko się przydaje i owocuje.</p>
<p>Teraz na Kubie jest bardzo gorąco, znów w nocy w pokoju mam 33°C, nawet wentylator nic nie daje (klimatyzacji nie posiadamy). Kubańczycy mówią, że dawno nie było takiego gorąca. Tu w maju jest najwięcej opadów deszczu, a nie spadła ani jedna kropla. Wszystko usycha i bydło nie ma co jeść. Wczoraj w nocy nareszcie troszkę popadało, ale zamiast się ochłodzić, zrobiło się jeszcze goręcej i wilgotno. Pozdrawiam wszystkich i zapewniam o modlitwie.</p>
<p><em>ks. Andrzej Borowiec<br />
Hawana &#8211; Kuba, 16/06/2010</em></p>
<p><strong>Ksiądz </strong>– A kto ma drugi list?</p>
<p><strong>Ania </strong>– Ja mam.</p>
<p><strong>Ksiądz</strong> – To czytaj, proszę.</p>
<p><strong>Ania</strong> &#8211; Nasza wioska położona jest na brzegu Oceanu, 2 m ponad poziom wody. Mój dom jest zupełnie na brzegu oddzielony boiskiem, które wybudowaliśmy. Ale tym razem Pan Bóg nas oszczędził.<br />
Wczoraj mieliśmy znów duże trzęsienie ziemi w rejonie Vanuatu, 2000 km od nas. W diecezji był to dzień adoracji Najświętszego Sakramentu. Dotrwaliśmy tylko do 12.00. W popłochu chowając Najświętszy Sakrament opuściliśmy domy. Dano nam tym razem 30 min. Dzięki Bogu nic się nie stało. Epicentrum było bardzo daleko. Dziś wracamy do wioski, do życia!<br />
Lud ze zrujnowanego terenu zamieszkał w lesie. Nikt nie wraca, by nawet spojrzeć na swoje domostwa, gdzie są tylko gromady połamanych desek, pogięte blachy, rozrzucone ubrania i naczynia oraz trupy zwierząt. To widok po tygodniu. Wyobrażam sobie jak to było nazajutrz. Nikt nie schodzi w dół i nie bierze się za sprzątanie. Ludzie są zagubieni.</p>
<p><em>ks. Jan Walenciej<br />
Samoa 9/10/2009</em></p>
<p><strong>Ksiądz </strong>– Co możemy powiedzieć o pracy misjonarzy salezjańskich?</p>
<p><strong>Piotrek</strong> – Że muszą umieć gotować, leczyć&#8230; .</p>
<p><strong>Marcin </strong>– Muszą umieć naprawić samochód&#8230; .</p>
<p><strong>Oliwia</strong> – Że mieszkają i pracują często w bardzo trudnych warunkach.</p>
<p><strong>Ksiądz</strong> – Bardzo dobrze. Mam jeszcze jedno pytanie. Dlaczego niektórzy ludzie zostawiają swoje rodziny, przyjaciół i wyruszają w świat, wyjeżdżają na misje?</p>
<p><em>/słychać dzwonek/</em></p>
<p><strong>Ksiądz</strong> – To już przerwa? <em>/patrzy na zegarek/</em> Coś się chyba zepsuło, do przerwy jeszcze daleko.</p>
<p><em>/znowu słychać dzwonek. Do klasy wchodzą Anioły i śpiewają: Dzisiaj w Betlejem&#8230;/</em></p>
<p><strong>Ksiądz</strong> – Kim jesteście i co wy tutaj robicie?</p>
<p><strong>Anioł 1</strong> – Przyszliśmy zwiastować dobrą nowinę.</p>
<p><strong>Anioł 2</strong> – Czy Święta Rodzina znajdzie tu dobrych ludzi, którzy przygarną Ją pod swój dach?</p>
<p><strong>Ksiądz</strong> – Oczywiście, serdecznie zapraszamy.</p>
<p><em>/Anioły śpiewają: Pójdźmy wszyscy do stajenki. Wchodzi Święta Rodzina/</em></p>
<p><strong>Józef</strong> – Przyszliśmy do was podzielić się wielką radością. Jezus Chrystus się narodził. Bóg zamieszkał pośród ludzi.</p>
<p><strong>Maryja </strong>– Przed dwoma tysiącami lat, trzej Królowie złożyli mojemu Synowi w darze złoto, kadzidło i mirrę, pasterze przynieśli również swoje dary, każdy dał to co mógł. Czy chcecie i wy ofiarować coś Jezusowi?</p>
<p><strong>Marcin</strong> – Ale my nic nie mamy.</p>
<p><strong>Oliwia</strong> – Ja mam tylko książki, zeszyty oraz piórnik.</p>
<p><strong>Bartek</strong> – Ja też mam tylko torbę z przyborami szkolnymi.</p>
<p><strong>Józef</strong> – Nasz Syn oczekuje od was czegoś innego.</p>
<p><strong>Piotrek </strong>– Ale my nic innego nie mamy.</p>
<p><strong>Maryja</strong> – To nie prawda. Macie bardzo wiele.</p>
<p><em>/Anioły śpiewają: Gdy się Chrystus rodzi/</em></p>
<p><strong>Ksiądz</strong> – Ja chyba wiem o co chodzi Świętej Rodzinie. Pan Jezus oczekuje od nas dobrych uczynków, naszego czasu, naszej modlitwy. Kiedyś uczyłem was takiej pieśni: Pan kiedyś stanął nad brzegiem. Pamiętacie.</p>
<p><strong>Dzieci</strong> – Tak.</p>
<p><strong>Ksiądz</strong> – W takim razie ją zaśpiewajmy. <em>/śpiewają Ksiądz, dzieci, Anioły: Pan kiedyś stanął nad brzegiem/ </em></p>
<p><strong>Józef </strong>– Czy teraz chcielibyście coś dać Jezusowi?</p>
<p><strong>Ania </strong>– Ja postaram się więcej modlić każdego dnia.</p>
<p><strong>Piotrek</strong> – Ja również.</p>
<p><strong>Bartek</strong> – A ja obiecuję więcej nie bić się z kolegami.</p>
<p><strong>Oliwia</strong> – Postaram się zawsze pomagać Rodzicom w domu.</p>
<p><strong>Kasia</strong> – Będę zawsze grzeczna.</p>
<p><strong>Marcin </strong>– A ja będę słuchał nauczycieli w szkole.</p>
<p><strong>Maryja</strong> – A czy ty <em>/zwraca się do widowni/,</em> czy ty coś dasz Jezusowi?</p>
<p><em>/Wszyscy śpiewają: Bóg się rodzi/</em></p>
<p><em>Koniec</em></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.szymunio.pl/2011/10/25/jaselka-2011-lekcja-religii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Obraz</title>
		<link>http://www.szymunio.pl/2010/08/24/obraz/</link>
		<comments>http://www.szymunio.pl/2010/08/24/obraz/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 24 Aug 2010 14:40:47 +0000</pubDate>
		<dc:creator>szymunio</dc:creator>
				<category><![CDATA[Teatrzyk]]></category>
		<category><![CDATA[moje utwory sceniczne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.szymunio.pl/?p=958</guid>
		<description><![CDATA[(Na scenę, którą jest kościół, wchodzi grupa młodych ludzi, niosących transparenty z hasłami: Homo jest piękne; Zioło to zdrowie; Aborcja – zabieg kosmetyczny; Kościół – ciemnogród; Eutanazja – gest miłosierdzia. Głośno wykrzykują hasła zapisane na transparentach)
Ksiądz: Co wy tu robicie. To jest kościół. To jest dom Boży. Przestańcie tak krzyczeć.
Młody człowiek 1: A co, nie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><em>(Na scenę, którą jest kościół, wchodzi grupa młodych ludzi, niosących transparenty z hasłami: Homo jest piękne; Zioło to zdrowie; Aborcja – zabieg kosmetyczny; Kościół – ciemnogród; Eutanazja – gest miłosierdzia. Głośno wykrzykują hasła zapisane na transparentach)</em></p>
<p><strong>Ksiądz:</strong> Co wy tu robicie. To jest kościół. To jest dom Boży. Przestańcie tak krzyczeć.</p>
<p><strong>Młody człowiek 1:</strong> A co, nie wolno?</p>
<p><strong>Ksiądz:</strong> Nie wolno! Kto wam pozwolił tu wejść?</p>
<p><strong>Młody człowiek 2:</strong> Sami weszliśmy. Jesteśmy wolni i możemy robić, to, co chcemy.</p>
<p><strong>Ksiądz:</strong> Ale nie tu, w Domu Bożym!</p>
<p><strong>Młody człowiek 3:</strong> A kto nam zabroni? Może ty, księżulku?</p>
<p><strong>Ksiądz:</strong> Uspokójcie się! Proszę was! Tak się nie godzi. Wasze zachowanie na pewno Bogu się nie podoba!</p>
<p><strong>Młody człowiek 2:</strong> I co z tego! Nas Bóg nie obchodzi. Niech sobie mieszka w Niebie, my Ziemię urządzimy po swojemu!</p>
<p><strong>Młody człowiek 1:</strong> Właśnie, najlepiej niech nam Bóg nie przeszkadza! Zbudujemy świat, w którym wszyscy będą mogli robić, to, na co mają ochotę, bez przepisów, bez przykazań.</p>
<p><strong>Młody człowiek 3:</strong> Nikt nam nie będzie mówił jak mamy żyć!</p>
<p><strong>Ksiądz:</strong> Ale tak nie można! Tak do niczego nie dojdziecie!</p>
<p><strong>Młody człowiek 4:</strong> To się jeszcze zobaczy! Nasz świat będzie lepszy od waszego. Wszyscy będą szczęśliwi.</p>
<p><strong>Ksiądz:</strong> Naprawdę myślicie, że będziecie szczęśliwi bez Boga?</p>
<p><strong>Młody człowiek 1:</strong> My nie potrzebujemy Boga!</p>
<p><strong>Młody człowiek 2: </strong>Wielu z nas nawet w Niego nie wierzy!</p>
<p><strong>Młody człowiek 3:</strong> A co Bóg zrobił takiego dla nas? <em>(podchodzi po kolei do osób z transparentami i wylicza)</em>: Tego rodzice zostawili gdy był dzieckiem, wyjechali na zachód, podobno za chlebem i nie wrócili; Tej siostra zmarła na anoreksję, bo podobno szczupłe jest piękne; Temu pijany facet przejechał matkę, miał tylko 2 promile; a Ten nigdy nie będzie dobrym piłkarzem, gdyż pielęgniarka uczyła się na nim robić zastrzyki. Co dla nich zrobił Bóg?</p>
<p><strong>Ksiądz:</strong> Wierzysz w to, co mówisz?</p>
<p><strong>Młody człowiek 3:</strong> To są fakty, a nie jakieś opowiastki z Biblii.</p>
<p><strong>Ksiądz:</strong> Czy to, że doznali w swoim życiu wielu krzywd, może być usprawiedliwieniem dla takiego postępowania?</p>
<p><strong>Młody człowiek 5:</strong> A co mamy do stracenia? Komu na nas zależy? Dla kogo jesteśmy ważni? Otóż nic nie mamy do stracenia, a liczyć możemy tylko na siebie!</p>
<p><strong>Ksiądz:</strong> To nie prawda. Dla Boga jesteście bardzo ważni!</p>
<p><strong>Młody człowiek 1:</strong> Jesteśmy ważni? To dlaczego tyle cierpienia w naszym życiu?</p>
<p><strong>Młody człowiek 3:</strong> Przestań księżulku wciskać nam te bzdury.</p>
<p><strong>Ksiądz:</strong> Jeżeli naprawdę tak myślicie, to poczekajcie chwilę, <em>(przynosi kilka kamieni)</em> weźcie teraz te kamienie. Na co czekacie, bierzcie je <em>(Młodzi ludzie biorą kamienie do rąk)</em>. A teraz chodźcie ze mną <em>(podchodzą do obrazu Najświętszego Serca Pana Jezusa)</em>. Jeżeli naprawdę uważacie, że wszystkie wasze nieszczęścia są przez Jezusa, jeżeli On jest źródłem waszego cierpienia, to teraz rzucie tymi kamieniami, prosto w Jego twarz. Śmiało, nie bójcie się, nic wam się nie stanie <em>(Młodzi ludzie stoją zdziwieni, nie wiedzą jak się zachować)</em>. No, co jest? Macie jakiś problem? Jeszcze raz wam powtarzam: Jeżeli uważacie, że On jest wszystkiemu winien, temu całemu waszemu nieszczęściu, temu, że zostawili was rodzice, że siostra uwierzyła jakiejś głupiej reklamie, że pijani kierowcy niosą śmierć na drodze, że ludzie popełniają błędy&#8230; . Jeżeli naprawdę tak myślicie – rzucajcie, bez obawy, że wam odda. Jezus wam nie odda, on nastawi drugi policzek! A wiecie dlaczego? Wiecie dlaczego? Bo was kocha! Tak, on was kocha! Może to dziwne, że na świecie, który stworzył jest tyle zła, tyle bólu, cierpienia, niesprawiedliwości, ale to nie Jego wina, to po prostu człowiek jest słaby i zagubiony, tak jak w pewnym wierszu:</p>
<p>O pokoju wszyscy marzą,</p>
<p>i pokoju bardzo chcą.</p>
<p>O pokoju wszyscy mówią,</p>
<p>potrzebują bardzo go.</p>
<p>O pokoju wszyscy myślą,</p>
<p>o pokoju ciągle śnią.</p>
<p>Do pokoju wszyscy dążą,</p>
<p>poprzez wojnę oraz zło.</p>
<p>Taki jest człowiek i tylko człowiek. A teraz odłóżcie te kamienie, bo jeszcze komuś zrobicie krzywdę i będzie afera <em>(Młodzi ludzie odkładają kamienie)</em>.</p>
<p><strong>Młody człowiek 2:</strong> I co teraz z nami będzie?</p>
<p><strong>Młody człowiek 4:</strong> Co z naszymi marzeniami?</p>
<p><strong>Ksiądz: </strong>Tego nie wiem, ale teraz znajdźcie sobie jakieś miejsce, w którym w ciszy i spokoju zastanowicie się nad swoim życiem, potem przyjdźcie tu, do mnie, wyspowiadam was i zaczniecie wszystko od nowa. Dopóki chodzimy po tej ziemi, dopóty mamy czas, aby zawsze wszystko zacząć od początku. A teraz zmykajcie, muszę się pomodlić <em>(Młodzi ludzie wychodzą, pozostaje tylko Ksiądz).</em></p>
<p>Boże! Proszę Cię! Nie zostawiaj ich samych, nie pozwól, aby zmarnowali swoje życie. Daj im odczuć Twoją bezgraniczną miłość, niech odkryją w swoim życiu, że są dla Ciebie ważni, że to wszystko, co zrobiłeś, zrobiłeś po to, aby byli szczęśliwy. Nie pozwól, aby zniszczyli swoje życie przez alkohol, narkotyki, nieodpowiedzialny seks. Naucz ich odróżniać dobro od zła.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.szymunio.pl/2010/08/24/obraz/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Młody</title>
		<link>http://www.szymunio.pl/2010/01/24/mlody/</link>
		<comments>http://www.szymunio.pl/2010/01/24/mlody/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 24 Jan 2010 20:36:42 +0000</pubDate>
		<dc:creator>szymunio</dc:creator>
				<category><![CDATA[Teatrzyk]]></category>
		<category><![CDATA[moje utwory poetyckie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.szymunio.pl/?p=789</guid>
		<description><![CDATA[Na moje życie: daremne i dzicze,
na mój wiek młody: gorzki i srogi,
na moje ręce: drobne cielęce,
na moje łzy: słone i czyste,
patrzę, nie widzę,
bo jestem za młody.
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Na moje życie: daremne i dzicze,</p>
<p>na mój wiek młody: gorzki i srogi,</p>
<p>na moje ręce: drobne cielęce,</p>
<p>na moje łzy: słone i czyste,</p>
<p>patrzę, nie widzę,</p>
<p>bo jestem za młody.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.szymunio.pl/2010/01/24/mlody/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Człowieku! Kim jesteś?</title>
		<link>http://www.szymunio.pl/2010/01/24/czlowieku-kim-jestes/</link>
		<comments>http://www.szymunio.pl/2010/01/24/czlowieku-kim-jestes/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 24 Jan 2010 10:40:57 +0000</pubDate>
		<dc:creator>szymunio</dc:creator>
				<category><![CDATA[Teatrzyk]]></category>
		<category><![CDATA[moje utwory poetyckie]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.szymunio.pl/?p=787</guid>
		<description><![CDATA[Człowieku!
Kim jesteś?
Zagubionym zwierzęciem na Ziemi.
Człowieku!
Czego szukasz?
Miłości i przyjźni.
Człowieku!
Co byś chciał?
Kochać i być kochanym.
Człowieku!
O czym myślisz?
O szczęściu.
Człowieku!
Co robisz?
Niszczę i zabijam.
]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Człowieku!</p>
<p>Kim jesteś?</p>
<p>Zagubionym zwierzęciem na Ziemi.</p>
<p>Człowieku!</p>
<p>Czego szukasz?</p>
<p>Miłości i przyjźni.</p>
<p>Człowieku!</p>
<p>Co byś chciał?</p>
<p>Kochać i być kochanym.</p>
<p>Człowieku!</p>
<p>O czym myślisz?</p>
<p>O szczęściu.</p>
<p>Człowieku!</p>
<p>Co robisz?</p>
<p>Niszczę i zabijam.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.szymunio.pl/2010/01/24/czlowieku-kim-jestes/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Jasełka &#8211; 2009</title>
		<link>http://www.szymunio.pl/2009/12/15/jaselka-2009/</link>
		<comments>http://www.szymunio.pl/2009/12/15/jaselka-2009/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 15 Dec 2009 18:08:41 +0000</pubDate>
		<dc:creator>szymunio</dc:creator>
				<category><![CDATA[Teatrzyk]]></category>
		<category><![CDATA[moje utwory sceniczne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.szymunio.pl/?p=593</guid>
		<description><![CDATA[Jasełka
Na scenę wchodzą Aniołowie i ustawiają się w rzędzie w głębi sceny; w określonych momentach śpiewają Kolędy. Następnie wchodzi Herod ze swoją świtą.
Aniołowie: W żłobie leży&#8230; .
Herod: Jestem królem, władcą tego świata. Nawet najdrobniejszy kamyk w tej krainie, należy do mnie. Oto moi poddani ? wskazuje na widownię ? Wszyscy muszą mnie słuchać, bo ja [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="center"><strong>Jasełka</strong></p>
<p><em>Na scenę wchodzą Aniołowie i ustawiają się w rzędzie w głębi sceny; w określonych momentach śpiewają Kolędy. Następnie wchodzi Herod ze swoją świtą.</em></p>
<p><strong>Aniołowie: W żłobie leży&#8230; .</strong></p>
<p><strong>Herod:</strong> Jestem królem, władcą tego świata. Nawet najdrobniejszy kamyk w tej krainie, należy do mnie. Oto moi poddani ? <em>wskazuje na widownię</em> ? Wszyscy muszą mnie słuchać, bo ja jestem panem.</p>
<p><strong>Dworzanin 1:</strong> Tak Wielki Herodzie. Wszyscy ciebie słuchają!</p>
<p><strong>Dworzanin 2:</strong> Jesteś największym i najwspanialszym królem.</p>
<p><strong>Dworzanin 1:</strong> Jesteś najmądrzejszym i najpiękniejszym panem tego królestwa.</p>
<p><strong>Dworzanin 2:</strong> Nigdy wcześniej nie było w naszym kraju tak cudownego władcy.</p>
<p><strong>Herod:</strong> Macie rację moi drodzy dworzanie.</p>
<p><em>wchodzi Dworzanin 3</em></p>
<p><strong>Dworzanin 3:</strong> Panie nasz, oto jacyś ludzie przybyli z nieznanych i bardzo odległych krain, i pytają o króla.</p>
<p><strong>Herod:</strong> Muszę być bardzo sławny, skoro aż z tak daleka przybywają ludzie, aby mnie zobaczyć. Wprowadzić ich!</p>
<p><strong>Aniołowie: Mędrcy  świata, monarchowie&#8230; .</strong></p>
<p><em>wchodzą Mędrcy</em></p>
<p><strong>Herod:</strong> Witajcie drodzy panowie. Bardzo się cieszę, że przybyliście mnie odwiedzić.</p>
<p><strong>Baltazar:</strong> Szukamy króla.</p>
<p><strong>Herod:</strong> Jam jest król tej ziemi. Jak okiem sięgnąć, to wszystko moje.</p>
<p><strong>Melchior:</strong> My szukamy króla, który ma się dopiero narodzić.</p>
<p><strong>Kacper:</strong> Gwiazda na niebie przyprowadziła nas tutaj do ciebie. Czy tu narodził się król, zbawiciel całego świata?</p>
<p><strong>Herod:</strong> Jaki król, jaki zbawiciel?</p>
<p><strong>Baltazar:</strong> <em>-czyta-</em> Zachariasz napisał: ?Raduj się córko Syjonu, wykrzyknij córko Jeruzalem. Oto król twój idzie do ciebie! On sprawiedliwy, zwycięski, on cichy ? dosiadł oślęcia młodego, źrebięcia oślicy?.</p>
<p><strong>Melchior:</strong> <em>-czyta-</em> Micheasz dodaje: ?A ty Betlejem w okręgu najmniejsze i pośród osad judzkich. Z ciebie właśnie wyjdzie dla mnie przyszły władca Izraela, a wyście Jego od początku, od dni wieczności?.</p>
<p><strong>Kacper:</strong> Przynieśliśmy dla niego kadzidło, mirrę i złoto. Gdzie on jest?</p>
<p><strong>Herod:</strong> Tego nie wiem, ale Betlejem jest zaledwie kilka kilometrów od mojego pałacu. Idźcie tam, następnie wróćcie do mnie, wskażcie mi drogę, abym i ja mógł pokłonić się temu królowi.</p>
<p><strong>Melchior:</strong> Jak sobie życzysz panie. Każda chwila jest cenna, dlatego wyruszamy już teraz. Żegnaj!</p>
<p><em>Mędrcy wychodzą</em></p>
<p><strong>Aniołowie: Dzisiaj w Betlejem&#8230; .</strong></p>
<p><strong>Herod:</strong> W moim królestwie, król ma się narodzić. A może już się urodził. To straszne, nie mogę do tego dopuścić. Ja jestem królem, ja jestem panem i nikt inny nim nie będzie. Dworzanie, prędko przybywajcie! Szybko do mnie! <em>-wchodzą Dworzanie-</em> Natychmiast wysłać wojsko do Betlejem, niech zabiją wszystkich chłopców do lat dwóch.</p>
<p><strong>Dworzanin 1:</strong> Tak jest panie.</p>
<p><strong>Dworzanin 2:</strong> Natychmiast wysyłamy wojsko, żaden chłopiec nie ujdzie naszym żołnierzom.</p>
<p><em>wybiegają Dworzanie</em></p>
<p><strong>Herod:</strong> Teraz mogę spać spokojnie. Nikt nie zagrozi mojemu panowaniu. Ja pan i władca, mówię do was, moi poddani. Ja jestem królem, ja Herod Wielki, macie mnie słuchać, musicie robić wszystko, co wam każę. Każę wam wstać, wstaniecie, każę usiąść usiądziecie, każę oddać mi pokłon, to oddacie, zrozumiano.</p>
<p><strong>Aniołowie: Bóg się rodzi&#8230; .</strong></p>
<p><strong>Śmierć:</strong> Witaj mój panie. Nareszcie cię znalazłam. Szukałam ciebie w całym królestwie, a ty sobie siedzisz grzecznie w swoim pałacu.</p>
<p><strong>Herod:</strong> Kto ty jesteś, jak tu weszłaś?</p>
<p><strong>Śmierć:</strong> Jestem Śmierć i przyszłam po ciebie. Kończy się twoje marne życie. <strong> </strong></p>
<p><strong>Herod:</strong> To nie prawda! Ja będę jeszcze długo żył i panował nad tym światem.</p>
<p><strong>Śmierć:</strong> Nie czas teraz na takie słowa. Szykuj się na śmierć, mój królu.</p>
<p><strong>Herod:</strong> Odejdź maro przeklęta! Zostaw mnie.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.szymunio.pl/2009/12/15/jaselka-2009/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Niemiec</title>
		<link>http://www.szymunio.pl/2009/12/13/niemiec/</link>
		<comments>http://www.szymunio.pl/2009/12/13/niemiec/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 13 Dec 2009 11:56:03 +0000</pubDate>
		<dc:creator>szymunio</dc:creator>
				<category><![CDATA[Teatrzyk]]></category>
		<category><![CDATA[adaptacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.szymunio.pl/?p=585</guid>
		<description><![CDATA[Kompilacja fragmentów utworów Saint ? Exupery?ego
 
N I E M I E C
 
 
Exupery:        To pewno sen. Jestem w szkole. Mam piętnaście lat. Cierpliwie rozwiązuję zadanie z geometrii. Od czasu do czasu pogrążam się głębiej w marzenia i spoglądam przez okno. Jestem roztargnionym uczniem? Z jaką radością zamykam się w tym chronionym dzieciństwie?Wiem, że na ogół chłopcy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Kompilacja fragmentów utworów Saint ? Exupery?ego</p>
<p> </p>
<p align="center"><strong>N I E M I E C</strong></p>
<p align="center"><strong> </strong></p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        To pewno sen. Jestem w szkole. Mam piętnaście lat. Cierpliwie rozwiązuję zadanie z geometrii. Od czasu do czasu pogrążam się głębiej w marzenia i spoglądam przez okno. Jestem roztargnionym uczniem? Z jaką radością zamykam się w tym chronionym dzieciństwie?Wiem, że na ogół chłopcy w wieku szkolnym nie boją się wejścia w życie. Przeciwnie drżą z niecierpliwości. Cierpienia, niebezpieczeństwa, gorycze życia dojrzałego nie onieśmielają ich. Ale ja jestem dziwnym uczniem. Jestem uczniem, który zdaje sobie sprawę z własnego szczęścia i któremu nie spieszy się tak bardzo do zetknięcia z  życiem?</p>
<p> </p>
<p><strong>Alias:</strong>              Exupery! To cholernie głupia misja. Ale w sztabie przywiązują do tego wagę. Dużą wagę? Zależy im na tym?</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Słyszę gdakanie kur, bo biuro dowódcy mieści się w fermie, sala odpraw zaś ? w szkole. Nie przeciwstawiałbym lata, dojrzewających owoców, kurcząt przybierających na wadze, rosnących zbóż ? bliskiej śmierci. Nie widzę, w czym spokój lata miałby zaprzeczać śmierci ani dlaczego słodycz natury miałaby być ironią.</p>
<p> </p>
<p><strong>Alias:</strong>              Wziąwszy pod uwagę powyższe okoliczności, niepodobna przesadzić w ocenie niebezpieczeństwa?</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Na razie jestem podobny do chrześcijanina opuszczonego przez łaskę. Jeśli dożyję, pójdę nocą przejść się trochę po drodze, która biegnie środkiem wsi, i w ulubionej samotności będę się zastanawiał, dlaczego mam umrzeć? ?Tego, co zrobiłem, możesz mi uwierzyć, nie zrobiłoby nigdy żadne zwierzę?. ? Myślę ciągle o tym zdaniu, najpiękniejszym , jakie znam, zdaniu, które wyznacza miarę człowieka, podnosi go i przywraca prawdziwą hierarchię wartości. Ciało jest tylko narzędziem, ciało jest tylko sługą. I ty Guillaumet, umiałeś również wyrazić dumę z posiadania dobrego narzędzia.</p>
<p> </p>
<p><strong>Guillaumet:</strong>    Bez pożywienia, wyobrażasz sobie chyba, że po dwóch dniach marszu?, serce moje goniło resztkami? I na pionowym zboczu, po którym posuwałem się zawieszony nad próżnią, wydrążając wgłębienia na uchwyty dla rąk, serce zaczęło odmawiać mi posłuszeństwa. Staje, uderza znów. Uderza nierówno. Czuję, że jeśli zatrzyma się o sekundę za długo ? koniec. Bez ruchu wsłuchuję się w siebie. Nigdy, słyszysz, nigdy w samolocie nie czułem się  tak zależny od silnika, jak w ciągu tamtych kilku chwil czułem się zawisły od swego serca. Mówiłem mu: ?Nuże! Jeszcze jeden wysiłek! Postaraj się uderzyć jeszcze??. Ale to było serce w dobrym gatunku. Przystawało i zaczynało bić znowu? Gdybyś wiedział, jak byłem dumny ze swego serca!?.</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Gdyby mówiono mu o jego męstwie, Guillaumet wzruszyłby ramionami. Ale zdradą byłoby także chwalić jego skromność. Guillaumet jest poza tą zaletą, właściwą przeciętności. Wzrusza ramionami, bo jest mądry. Wie, że w sercu wydarzeń ludzkich strach umiera. Tylko nieznane przeraża człowieka. Ale dla tego kto stawia mu czoło, ono już nie jest nieznane. Szczególnie jeśli się je obserwuje z tą powagą nie podległą złudzeniu. Męstwo Guillaumeta jest przede wszystkim wynikiem jego prawości. Siedem dni pośród szczytów And. Doszedłeś, przyjacielu.</p>
<p> </p>
<p><strong>Guillaumet:</strong>    Musiałem zatrzymywać się mniej więcej co dwie godziny, żeby rozciąć jeszcze bardziej buty, natrzeć śniegiem nabrzmiałe stopy, albo po prostu dać odpoczynek sercu. Ale w ostatnich dniach zacząłem tracić pamięć. Już dawno byłem w drodze, kiedy nagle zdałem sobie sprawę, że czegoś zapomniałem. Za pierwszym razem była to rękawica, to rzecz poważna na takim mrozie! Położyłem ją przed sobą i wyruszyłem bez niej. Następnie był to zegarek. Potem scyzoryk. Potem kompas. Po każdym odpoczynku stawałem się uboższy?</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Exupery:        </strong>Kochałem Saharę. Spędziłem niejedną noc na terenach zagarniętych przez zbuntowanych Maurów. Budziłem się na tych jasnych przestrzeniach, gdzie wiatr spiętrza fale jak na morzu.</p>
<p> </p>
<p><strong>Mały Książę:</strong>  Proszę narysuj mi baranka.</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Co takiego?</p>
<p> </p>
<p><strong>Mały Książę:</strong>  Narysuj mi baranka.</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Ale? Cóż ty tutaj robisz?</p>
<p> </p>
<p><strong>Mały Książę:</strong>  Proszę narysuj mi baranka?</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Ale ja nie umiem rysować.</p>
<p> </p>
<p><strong>Mały Książę:</strong>  To nic nie szkodzi. Narysuj mi baranka.</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Gdy miałem sześć lat, zobaczyłem pewnego razu wspaniały obrazek w książce opisującej puszczę dziewiczą. Książka nazywała się ?Historie prawdziwe?. Obrazek przedstawiał węża boa, połykającego drapieżne zwierzę. W książce było napisane: ?Węże boa połykają w całości schwytane zwierzęta. Następnie nie mogą się ruszać i śpią przez sześć miesięcy, dopóki zdobycz nie zostanie strawiona?. Pod wpływem tych myśli udało mi się za pomocą kredki stworzyć mój pierwszy rysunek. Pokazałem moje dzieło dorosłym i spytałem, czy ich nie przeraża.</p>
<p> </p>
<p><strong>Dorośli:</strong>          Dlaczego kapelusz miałby przerażać?</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Mój obrazek nie przedstawiał kapelusza. To był wąż boa, który trawił słonia. Narysowałem następnie przekrój węża, aby dorośli mogli zrozumieć. Im zawsze trzeba tłumaczyć. Wtedy dorośli doradzili mi?</p>
<p> </p>
<p><strong>Dorośli:          </strong>Porzuć rysowanie węży zamkniętych oraz otwartych. Zajmij się raczej geografią, historią, arytmetyką i gramatyką.</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        W ten sposób, mając lat sześć, porzuciłem wspaniałą karierę malarską. Zostałem pilotem.</p>
<p> </p>
<p><strong>Mały Książę:</strong>  Narysuj mi baranka.</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Dobrze więc. Może być taki?</p>
<p> </p>
<p><strong>Mały Książę:</strong>  Nie, ten baranek jest już bardzo chory. Zrób innego.</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        A ten?</p>
<p> </p>
<p><strong>Mały Książę:</strong>  Przyjrzyj się. To nie jest baranek, to baran. On ma rogi.</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Ten będzie dobry?</p>
<p> </p>
<p><strong>Mały Książę:</strong>  Ten baranek jest za stary. Chcę mieć baranka, który będzie długo żył.</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        To jest skrzynka. Baranek, którego chciałeś mieć, jest w środku.</p>
<p> </p>
<p><strong>Mały Książę:</strong>  To jest właśnie to, czego chciałem. Czy myślisz, że trzeba dużo trawy dla tego baranka?</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Dlaczego pytasz?</p>
<p> </p>
<p><strong>Mały Książę:  </strong>Bo mam mało miejsca?</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Na pewno wystarczy. Dałem ci zupełnie małego baranka.</p>
<p> </p>
<p><strong>Mały Książę:</strong>  Nie taki znów mały. Zobacz zasnął?</p>
<p> </p>
<p><strong>Alias:              </strong>Jeśli nie ma pan ochoty na to zadanie?, jeśli nie czuje się pan w formie, mogę?</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Ależ panie komendancie! Cel jest wielki, kiedy mu się poświęcasz. Lecz cel staje się niski, kiedy robisz sobie z niego tytuł do chwały.</p>
<p> </p>
<p><strong>Dutertre:</strong>        Panie kapitanie!</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Co takiego?</p>
<p> </p>
<p><strong>Dutertre:</strong>        Sześć myśliwców przed nami z lewej!</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Trzeba? Trzeba? Chciałbym jednak zdążyć odebrać swoją zapłatę. Chciałbym mieć prawo do miłości. Chciałbym wiedzieć za kogo umieram? Strzelec!</p>
<p> </p>
<p><strong>Strzelec:</strong>         Panie kapitanie?</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:        </strong>Słyszeliście? Sześć myśliwców przed nami z lewej!</p>
<p> </p>
<p><strong>Strzelec:</strong>         Tak jest, panie kapitanie!</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Dutertre, zobaczyli nas?</p>
<p> </p>
<p><strong>Dutertre:</strong>        Zobaczyli. Prują ku nam. Znajdujemy się pięćset metrów nad nimi.</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Strzelec, słyszeliście? Przelatujemy pięćset metrów nad nimi. Dutertre, długo jeszcze?</p>
<p> </p>
<p><strong>Dutertre:</strong>        ?kilka sekund.</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Strzelec, słyszeliście? Za kilka sekund będziemy ich mieli w ogonie. Strzelec! Przechodzą bokiem. Zobaczycie ich za sekundę. Patrzcie!</p>
<p> </p>
<p><strong>Strzelec:</strong>         Nic?, nie widzę. Aha, teraz widać!</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Polują na nas?</p>
<p> </p>
<p><strong>Strzelec:</strong>         Chyba polują.</p>
<p> </p>
<p><strong>Ojciec:</strong>            Wiesz jak wygląda weselna uczta, kiedy odejdą biesiadnicy i kochankowie? O świcie bije w oczy pozostawiony nieład. Stłuczone dzbany, poprzewracane stoły, wygasły żar ? na wszystkich odciśnięty i zakrzepły znak minionego tumultu. Ale odczytując te ślady nie dowiesz się niczego o miłości. Człowiek nieuczony nie dojdzie istoty prawdy, jeśli będzie trzymał i obracał w dłoni księgę Proroka, jeśli zaprzątnie go zarys liter złoto ozdób. Bo istotą nie jest przedmiot próżny treści, ale mądrość Boża. Tak jak istotą świecy nie jest wosk, choć on zostawia ślady, ale jej światło.</p>
<p> </p>
<p><strong>Mały Książę:</strong>  Tej nocy?, wiesz?, nie przychodź?</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Nie opuszczę cię.</p>
<p> </p>
<p><strong>Mały Książę:</strong>  Będę robił wrażenie cierpiącego?, będę wyglądał tak, jakbym umierał. O, tak! Nie przychodź patrzeć na to, nie warto.</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Dutertre?! Dutertre?!</p>
<p> </p>
<p><strong>Dutertre:        </strong>Panie kapitanie?</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Nie?, już nic.</p>
<p> </p>
<p><strong>Dutertre:</strong>        Co się stało , panie kapitanie?</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Nic? Myślałem, że?</p>
<p> </p>
<p><strong>Mały Książę:</strong>  Gdy popatrzysz nocą w niebo, wszystkie gwiazdy będą się śmiały do ciebie, ponieważ ja będę mieszkał i śmiał się na jednej z nich. Twoje gwiazdy będą się śmiały. Będziesz zawsze mym przyjacielem. Będziesz miał ochotę śmiać się ze mną. Będziesz od czasu do czas otwierał okno ? ot, tak sobie, dla przyjemności. Twoich przyjaciół zdziwi to, że śmiejesz się patrząc na gwiazdy. Wtedy im powiesz: ?Gwiazdy zawsze pobudzają mnie do śmiechu?.</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        W Europie są setki milionów ludzi, których życie nie ma sensu i którzy by chcieli się do człowieczeństwa urodzić. Przemysł wyrwał ich z gleby języka chłopskich generacji i zamknął w olbrzymich gettach podobnych do bocznic kolejowych zapchanych rzędami ciemnych wagonów. Uwięzieni w głębi miast robotniczych, chcieliby się obudzić. Są także inni, uwięzieni w trybach swoich zawodów, pozbawieni radości pioniera, radości klasztoru, radości uczonego. Sądzono, że aby ich podnieść wzwyż, wystarczy ich ubierać, żywić i zaspokajać wszystkie ich potrzeby. Daje im się wykształcenie, ale nie daje kultury.</p>
<p> </p>
<p><strong>Dutertre:</strong>        Panie kapitanie, oni nadal za nami lecą!</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Wspinają się ostro?</p>
<p> </p>
<p><strong>Dutertre:</strong>        Nie wiem? Zdaje się, że nie ? Nie! Co pan decyduje, kapitanie?</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Tu nie ma nic do decydowania. To już sprawa tylko Pana Boga. Jeśli położę maszynę w skręt, skrócę odległość, jaka mas dzieli. Ponieważ lecimy w słońce, a na dużej wysokości niepodobna wznieść się pięćset metrów nie zostając parę kilometrów w tyle za zwierzyną, możliwe, że zanim wznieśliby się na naszą wysokość i odzyskali poprzednią szybkość ? zgubiliby nas w słońcu. Strzelec bez zmian?</p>
<p> </p>
<p><strong>Strzelec:</strong>         Bez zmian.</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        W rzeczywistości jestem o wiele mniej zdenerwowany podczas tej akcji, która przecież skazuje mnie na nonsensowne oczekiwanie, niż w czasie ubierania się przed lotem. Ogarnia mnie coś w rodzaju gniewu. Gniewu dobroczynnego. Strzelec, zgubimy ich?</p>
<p> </p>
<p><strong>Strzelec:</strong>         Chyba tak. Tak, panie kapitanie. Oni rezygnują.</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Niepokój jest wywołany utratą właściwej osobowości. Jeżeli czekam na wiadomość, od której zależy moje szczęście lub rozpacz, jestem jak gdyby rzucony w nicość. Dopóki niepewność trzyma mnie w zawieszeniu, moje uczucia i postawy są tylko prowizorycznym przebraniem. Czas przestaje tworzyć, sekunda po sekundzie ? tak jak sprawia, że rośnie drzewo ? moją prawdziwą osobowość, która zamieszka we mnie z powrotem za godzinę. To ?ja? nieznane wychodzi mi na spotkanie z zewnątrz, jak widmo. Wówczas odczuwam niepokój. Zła wiadomość nie wywołuje niepokoju, lecz cierpienie, a to całkiem co innego.</p>
<p> </p>
<p><strong>Dutertre:</strong>        Kurs na południe, panie kapitanie! Lepiej wytracić wysokość nad strefą francuską.</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Kiedy patrzę na te czarne drogi, które z tej wysokości mogę już obserwować, rozumiem, czym jest pokój. W czasie pokoju wszystko jest u siebie. Wieczorem chłopi wracają do wsi. Ziarno zsypuje się do spichrza. I złożoną bieliznę układa się w szafie. W godzinach pokoju wszystko jest na swoim miejscu. Wiadomo, gdzie spotkać przyjaciela. Wiadomo również, gdzie będzie się spać tej nocy. Pokój umiera, kiedy rozprzęga się osnowa, kiedy  nic nie ma już swojego miejsca w świecie, kiedy już nie wiadomo, gdzie spotkać człowieka, którego się kocha, kiedy mąż wypływa na morze i stamtąd już nie wraca.</p>
<p> </p>
<p><strong>Alias:</strong>              Exupery! To cholernie głupia misja. Ale w sztabie przywiązują do tego wagę. Dużą wagę?</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Rozumiem! Kiedyś, w młodości, czekałem przybycia ukochanej, którą miałem poślubić, a którą wiozła ku mnie karawana wędrująca z tak odległej rubieży, że ludzie w drodze zdążyli się postarzeć. Czyś widział kiedy karawanę, która się zestarzała?</p>
<p> </p>
<p><strong>Alias:</strong>              Wziąwszy pod uwagę powyższe okoliczności, niepodobna przesadzić w ocenie niebezpieczeństwa?</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Francja spełniła swoją rolę. Polegała ona na tym, by pozwolić się zgnieść wrogowi i pogrzebać na jakiś czas w milczeniu ? skoro świat wydawał wyrok odmawiając pomocy i nie angażując się w walkę. Kiedy się atakuje, potrzebni są ludzie, którzy by szli na przedzie. Ludzie ci giną prawie zawsze. Ale żeby atak się odbył, konieczna jest ich śmierć. To była nasza rola, ponieważ zgodziliśmy się bez złudzeń, przeciwstawić jednego żołnierza trzem i naszych rolników ? robotnikom. Protestuję przeciwko sądzeniu nas po brzydocie klęski! Czy lotnika, który godzi się na spłonięcie żywcem w powietrzu, będziecie sądzić po ranach od oparzeń? On także zbrzydnie.</p>
<p> </p>
<p><strong>Niemiec:</strong>         Jeżeli prowadzę wojnę, aby uzyskać pokój, uprawomocniam wojnę. Pokój jest stanem, którego nie osiąga się poprzez wojnę. Jeżeli uwierzę w pokój zdobyty przy pomocy broni i rozbroję się, wówczas zginę. Bowiem pokój mogę ustanowić jedynie wówczas, gdy uprawomocniam pokój.</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Mimo to cała ta wojna, poza znaczeniem duchowym, które zadecydowało o jej konieczności dla nas, wydawała nam się, gdyśmy ją prowadzili, dziwną wojną. Nigdy nie wstydziłem się tego określenia. Ledwie wypowiedzieliśmy ją ? nie czując się na siłach sami zaatakować nieprzyjaciela, musieliśmy czekać, aż łaskawie raczy nas unicestwić!</p>
<p> </p>
<p><strong>Niemiec:</strong>         Zwycięstwo organizuje. Zwycięstwo buduje. I każdy ze wszystkich sił stara się dołożyć swoją cegiełkę. Klęska natomiast zrzuca ludzi w atmosferę chaosu, nudy, a przede wszystkim błahości wszelkich poczynań.</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Tymczasem ja kontynuuję mój lot rozpoznawczy z niezmąconą powagą. Lecę w kierunku armii niemieckiej z prędkością ośmiuset kilometrów na godzinę, trzy tysiące pięćset trzydzieści obrotów na minutę. W jakim celu? Ależ to jasne! Żeby ją przestraszyć! Żeby opuściła zajęte terytorium! Ponieważ żądane od nas informacje nie są nikomu potrzebne, jakiż cel może mieć moja misja?</p>
<p> </p>
<p><strong>Niemiec:</strong>         Jedynie zwycięstwo łączy. Klęska nie tylko oddziela jednych od drugich, ale rozbija ich wewnętrznie.</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        ?Dziwna wojna? ? tak nazwano tę wojnę. To my sami nazwaliśmy ją w ten sposób! Ponieważ uważaliśmy ją za taką. Mamy prawo żartować z niej, ile nam się żywnie spodoba, ponosimy bowiem wszystkie jej koszty. Mam prawo żartować z mojej własnej śmierci, jeśli mnie to bawi. Mam prawo lubować się w paradoksach. Dlaczego jeszcze płoną wsie? Dlaczego z niezachwianą pewnością pędzimy ku autentycznej rzeźni?</p>
<p> </p>
<p><strong>Niemiec:         </strong>Mam dziewiętnaście lat. Dopiero zacząłem życie. Nie chcę umierać.</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Mam do tego pełne prawo, ponieważ w tej chwili wiem doskonale, co robię, godzę się na śmierć. Nie na niebezpieczeństwo, nie na walkę, ale na śmierć. Odkryłem wielką prawdę. Wojna nie jest zgodą na niebezpieczeństwo. Ani na walkę. W pewnych okolicznościach jest ona dla walczącego żołnierza po prostu i dosłownie zgodą na śmierć. Pokoju nie można narzucić. Jeśli chcę tylko pokonać wroga, buduję jego wrogość i urazę. Wielkość jest tylko w nawracaniu, a nawracać kogoś to brać od niego. To dawać każdemu szatę, która mu przystoi, aby czuł się w niej dobrze. I każdemu taką samą szatę.</p>
<p> </p>
<p><strong>Alias:</strong>              Exupery, to cholernie głupia misja. Ale w sztabie przywiązują do tego wagę?</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Tak, wiem. Przecież mnie pan komendant zna.</p>
<p> </p>
<p><strong>Alias:              </strong>Zależy im na tym.</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:        </strong>Rozumiem. Zbudować pokój to zbudować szopę tak wielką, żeby mogło w niej sypiać całe stado. Pałac tak wielki, żeby się w nim spotkali wszyscy ludzie i żeby pomieścili w nim cały swój dobytek.</p>
<p> </p>
<p><strong>Niemiec:</strong>         Mam dziewiętnaście lat. Jestem jeszcze młody. Dlaczego mam umrzeć?</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Zmarły, jeżeli czci się jego pamięć, staje się cenniejszym i potężniejszym niż człowiek żywy.</p>
<p> </p>
<p><strong>Niemiec:</strong>         Tak, ale?</p>
<p> </p>
<p><strong>Exupery:</strong>        Kto odrzuca śmieć, odrzuca życie. Umiera się jedynie za to, czym można żyć.</p>
<p> </p>
<p><strong>Niemiec:</strong>         Mam dziewiętnaście lat.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Exupery:        </strong>Nie bój się. W obliczu niebezpieczeństwa ciało traci swą wartość i zarazem znika jego kult. Człowiek przestaje interesować się sobą. Ważne jest tylko to, czemu służy. Jeżeli umrze, nie oddzieli się, lecz połączy. Nie zgubi się, lecz odnajdzie. I nie jest to bynajmniej pobożne życzenie moralisty. Dlatego dziś nie twoja kolej, chłopcze. Słyszysz? Nie twoja kolej!&#8230;</p>
<p> <strong>K O N I E C</strong></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.szymunio.pl/2009/12/13/niemiec/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Mały Książę</title>
		<link>http://www.szymunio.pl/2009/10/30/maly-ksiaze-2/</link>
		<comments>http://www.szymunio.pl/2009/10/30/maly-ksiaze-2/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 30 Oct 2009 09:29:22 +0000</pubDate>
		<dc:creator>szymunio</dc:creator>
				<category><![CDATA[Teatrzyk]]></category>
		<category><![CDATA[adaptacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.szymunio.pl/?p=525</guid>
		<description><![CDATA[Mały Książę!
 
/na scenie znajduje się tylko Exupery/
Exupery: Nazywam się Saint-Exupery. Urodziłem się 29 czerwca 1900 roku w Lyonie. W młodości studiowałem architekturę, jednak po odbyciu służby wojskowej w lotnictwie obrałem zawód pilota, i w 1926 roku rozpocząłem pracę w towarzystwie lotniczym. Latałem między Francją a Afryką. Następnie pracowałem w Ameryce Południowej. W trakcie II wojny [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="center"><strong>Mały Książę!</strong></p>
<p> </p>
<p><em>/na scenie znajduje się tylko Exupery/</em></p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Nazywam się Saint-Exupery. Urodziłem się 29 czerwca 1900 roku w Lyonie. W młodości studiowałem architekturę, jednak po odbyciu służby wojskowej w lotnictwie obrałem zawód pilota, i w 1926 roku rozpocząłem pracę w towarzystwie lotniczym. Latałem między Francją a Afryką. Następnie pracowałem w Ameryce Południowej. W trakcie II wojny światowej zostałem zestrzelony, a było to 31 lipca 1944 roku. <em>/chwila ciszy/</em> Jednak swojego życia nie poświęciłem tylko lotnictwu. W 1925 roku zadebiutowałem opowiadaniem ?Ucieczka Jakuba Bernis?. Do moich najbardziej znanych utworów należą: ?Ziemia ? planeta ludzi?, ?Poczta na południe? i ?Nocny lot?. Dzisiaj jednak chciałbym opowiedzieć wam o swojej innej książce. Pewnego dnia, a działo się to na pustyni, spotkałem chłopca. Jego widok tu w środku pustyni ogromnie mnie zdziwił. <em>/na scenę wchodzi Mały Książę/</em>. Zacznę jednak od początku. Mały Książę pochodzi z planety niewiele większej od zwykłego domu. W 1909 roku odkrył ją pewien astronom turecki, który swoje odkrycie ogłosił na Międzynarodowym Kongresie Astronomów. Nikt jednak nie chciał mu uwierzyć, ponieważ miał bardzo dziwne ubranie. Gdy po11 latach ogłosił po raz wtóry swoje odkrycie, był już ubrany w elegancki frak. Uwierzył mu cały świat. Tacy bowiem są dorośli.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Dorośli są zakochani w cyfrach. Jeżeli opowiadacie im o nowym przyjacielu, nigdy nie spytają o rzeczy najważniejsze. Nigdy nie usłyszycie: ?W co lubi się bawić? Jaki jest dźwięk jego głosu? Czy zbiera motyle?? Oni was spytają: ?Ile ma lat? Ilu ma braci? Ile zarabia jego ojciec?? Wówczas dopiero sądzą, że coś wiedzą o waszym przyjacielu. Jeżeli mówicie dorosłym: ?Widziałem piękny dom z czerwonej cegły, z gołębiami na dachu? ? nie potrafią sobie wyobrazić tego domu. Trzeba im powiedzieć: ?Widziałem dom za 100 tysięcy dolarów?! ? Wtedy krzykną: ?Jaki to piękny dom?!</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Chciałbym zacząć tę historię jak zaczyna się baśń. Był pewnego razu Mały Książę, który mieszkał na planecie troszeczkę większej od niego i który bardzo chciał mieć przyjaciela&#8230; . Postanowił więc wyruszyć w podróż. Pierwszą planetą jaką odwiedził była planeta Króla /<em>ukazuje się Król/.</em></p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Król:</span></strong> Oto poddany!</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Widzisz mnie, Panie, przecież po raz pierwszy. W jaki więc sposób mogłeś mnie rozpoznać?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Nie wiedział, że dla królów świat jest bardzo prosty. Wszyscy ludzie są poddanymi.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> <em>/ziewnął/</em></p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Król:</span></strong> Etykieta nie zezwala na ziewanie w obecności króla. Zakazuję ci ziewać.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Nie mogę się powstrzymać. Odbyłem długą podróż i nie spałem.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Król:</span></strong> Wobec tego rozkazuję ci ziewać. Od lat nie widziałem ziewających. Zaciekawia mnie ziewanie. No! Ziewaj jeszcze! To jest rozkaz!</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> To mnie onieśmiela. Nie mogę więcej.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Król:</span></strong> Wobec tego&#8230; , rozkazuję ci, to ziewać&#8230; , to &#8230; .</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Królowi bardzo zależało, aby jego autorytet był szanowany. Nie znosił nieposłuszeństwa. Był to monarcha absolutny. Ponieważ jednak był bardzo dobry, dawał rozkazy rozsądne.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Król:</span></strong> Jeśli rozkażę generałowi, aby zamienił się w morskiego ptaka, a generał nie wykona tego, to nie będzie wina generała. To będzie moja wina.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Najjaśniejszy Panie, proszę mi wybaczyć moje pytanie &#8230; .</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Król:</span></strong> Rozkazuję ci pytać!</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Najjaśniejszy Panie, kim najjaśniejszy Pan rządzi?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Król:</span></strong> Wszystkim!</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Wszystkim?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Król:</span></strong> Tym wszystkim <em>/zatacza ręką przed sobą/.</em></p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> I gwiazdy najjaśniejszego Pana słuchają?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Król:</span></strong> Oczywiście! Słuchają natychmiast. Nie znoszę nieposłuszeństwa!</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Mały Książę zachwycił się taką władzą. Gdyby ją posiadał, mógłby widzieć jednego dnia nie 43, ale 72, nawet 100, nawet 200 zachodów słońca, bez przesuwania krzesełka. A ponieważ był trochę smutny z powodu swej małej opuszczonej planety, ośmielił się prosić króla o łaskę.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Chciałbym zobaczyć zachód słońca. Proszę rozkazać słońcu, aby zaszło.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Król:</span></strong> Jeśli rozkażę generałowi, aby jak motyl przeleciał z jednego kwiatka na drugi, albo rozkażę mu napisać tragedię, albo zmienić się w morskiego ptaka, a generał nie wykona otrzymanego rozkazu, kto z nas nie będzie miał racji: ja czy on?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Jego Królewska mość!</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Król:</span></strong> Słusznie. Należy wymagać tego, co można otrzymać. Autorytet opiera się na rozsądku. Jeśli rozkażesz twemu ludowi rzucić się w morze, lud się zbuntuje. Ja mam prawo żądać posłuszeństwa, ponieważ moje rozkazy są rozsądne.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Więc jak jest z moim zachodem słońca?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Król:</span></strong> Będziesz miał swój zachód słońca. Zarządzę go. Lecz zaczekam, w mądrości rządzenia, aż warunki będą przychylne.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Kiedy to będzie?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Król:</span></strong> To będzie dziś wieczorem około 19.40. Zobaczysz jaki mam posłuch.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Tylu godzin nie będę czekał. Odchodzę.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Następna planeta należała do Bankiera, który w chwili przybycia Małego Księcia, tak był zajęty, że nawet nie podniósł głowy <em>/ukazuje się Bankier/.</em></p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Dzień dobry.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Bankier:</span></strong> Trzy plus dwa równa się pięć. Pięć plus siedem równa się dwanaście. Dzień dobry. Dwanaście i dziesięć ? dwadzieścia dwa. To razem daje pięćset jeden milionów sześćset dwanaście tysięcy siedemset dwadzieścia dwa.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Pięćset jeden milionów czego?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Bankier:</span></strong> Co? Jeszcze tu jesteś? Pięćset jeden milionów&#8230; . Sam już nie wiem czego&#8230; . Tak ciężko pracowałem! Jestem człowiekiem poważnym, tak, nie robię niedorzeczności. Nie bawię się głupstwami. Dwa i pięć&#8230; .</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Pięćset jeden milionów czego?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Bankier:</span></strong> Przez pięćdziesiąt cztery lata, odkąd mieszkam na tej planecie, trzy razy zakłócano mi spokój. Pierwszy raz, przed dwudziestu dwoma laty zjawił się niewiadomo skąd chrabąszcz. Tak strasznie hałasował, że zrobiłem cztery błędy w dodawaniu. Drugi raz jedenaście lat temu, miałem atak reumatyzmu. Nie uprawiałem gimnastyki. Nie mam czasu na włóczęgę. Jestem człowiekiem poważnym. Trzeci raz&#8230; , to w tej chwili. Powiedziałem więc: pięćset jeden milionów&#8230; .</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Milionów czego?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Bankier:</span></strong> Milionów tych małych rzeczy, które się widzi na niebie.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Muszek?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Bankier:</span></strong> Ależ nie, małych błyszczących rzeczy.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Pszczółek?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Bankier:</span></strong> Ależ nie. Małych złotych błyskotek, o których marzą leniuchy. Lecz ja jestem człowiekiem poważnym. Tak. Nie mam czasu na marzenia.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Gwiazd?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Bankier:</span></strong> Tak jest, gwiazd!</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> I cóż ty robisz z tymi gwiazdami.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Bankier:</span></strong> Co ja z nimi robię?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Tak.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Bankier:</span></strong> Posiadam je.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Posiadasz gwiazdy?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Bankier:</span></strong> Tak.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Już widziałem króla, który&#8230; .</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Bankier:</span></strong> Królowie nie posiadają. Oni panują. To zupełnie co innego.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> A co ci daje posiadanie gwiazd?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Bankier:</span></strong> Bogactwo.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> A cóż ci z tego, że jesteś bogaty?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Bankier:</span></strong> Mogę kupować inne gwiazdy, o ile je ktoś znajdzie.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> W jaki sposób można posiadać gwiazdę?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Bankier:</span></strong> A czyje one są?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Nie wiem. Niczyje.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Bankier:</span></strong> Wobec tego są moje, ponieważ pierwszy o tym pomyślałem.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Czy to wystarcza?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Bankier:</span></strong> Oczywiście. Jeśli znajdziesz diament, który jest niczyj, to należy on do ciebie. Jeśli odkryjesz wyspę, która nie należy do nikogo, jest twoja. Jeśli zrobisz wynalazek i opatentujesz go, jest twój. Ja mam gwiazdy, ponieważ nikt przede mną nie pomyślał o tym, żeby je zagarnąć.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> A co robisz z nimi?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Bankier:</span></strong> Zarządzam. Liczę je i przeliczam. To bardzo trudne.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Jeśli mam szal, to mogę owinąć nim szyję i zabrać go ze sobą. A ty nie możesz zrywać gwiazd.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Bankier:</span></strong> Nie, lecz mogę je umieścić w banku.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Co to znaczy?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Bankier:</span></strong> To znaczy, że ilość mych gwiazd zapisuję na kawałku papieru, następnie ten papier zamykam na klucz w szufladzie.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> To wszystko?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Bankier:</span></strong> To wszystko.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Ja posiadam kwiat, który podlewam codziennie. Posiadam trzy wulkany, które przeczyszczam co tydzień. Przeczyszczam także wulkan wygasły. Nigdy nic nie wiadomo. Jestem pożyteczny dla wulkanów, które posiadam, dla kwiatu, który jest mój. A jaką korzyść mają z ciebie gwiazdy? <em>/zapadła cisza/</em></p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Bankier nie znalazł odpowiedzi, więc Mały Książę ruszył w dalszą drogę <em>/Mały Książę podchodzi do widowni/.</em></p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Dorośli są jednak nadzwyczajni <em>/wchodzi Latarnik i gasi lampę/.</em> Dzień dobry. Dlaczego przed chwilą zgasiłeś lampę?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Latarnik:</span></strong> Taki rozkaz. Dzień dobry.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Cóż to znaczy rozkaz?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Latarnik:</span></strong> Rozkaz gaszenia lampy. Dobry wieczór <em>/zapalił lampę/.</em></p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Dlaczego zapaliłeś?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Latarnik:</span></strong> Taki jest rozkaz.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Nie rozumiem.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Latarnik:</span></strong> Nic tu nie ma do zrozumienia. Rozkaz to rozkaz. Dzień dobry <em>/zgasił lampę/.</em> Mam straszną pracę. Kiedyś miała sens. Gasiłem lampę rano, a zapalałem wieczorem. W dzień mogłem odpoczywać, a w nocy spałem&#8230; .</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> A czy teraz zmienił się rozkaz?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Latarnik:</span></strong> Rozkaz się nie zmienił. Na tym polega tragizm sytuacji. Z roku na rok planeta obraca się coraz szybciej, a rozkaz się nie zmienia.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Więc&#8230; .</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Latarnik:</span></strong> Więc dzisiaj, gdy planeta robi obrót w ciągu minuty, nie mam chwili odpoczynku. W ciągu każdej minuty muszę zapalić i zgasić ją.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> U ciebie dzień trwa jedną minutę! Jakie to zabawne.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Latarnik:</span></strong> To wcale nie jest zabawne. Już minął miesiąc odkąd rozmawiamy.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Miesiąc?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Latarnik:</span></strong> Tak! Trzydzieści minut. Trzydzieści dni. Dobranoc <em>/zapalił lampę/.</em></p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Mały Książę poczuł sympatię dla tego człowieka, który tak wiernie wypełniał rozkaz. Przypomniał sobie zachody słońca na własnej planecie, kiedy podziwiał je wciąż na nowo, przesuwając tylko krzesełko. Chciał pomóc swemu przyjacielowi.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Czy wiesz&#8230; , znam sposób, dzięki któremu mógłbyś w dowolnej chwili odpocząć.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Latarnik:</span></strong> Zawsze chciałbym odpoczywać.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Twoja planeta jest tak mała, że kilkoma krokami możesz ją okrążyć. Wystarczy, abyś szedł powoli i stale był w świetle słońca. Gdy zechcesz odpocząć, będziesz szedł przed siebie i dzień będzie trwać tak długo jak długo zechcesz.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Latarnik:</span></strong> Niewiele mi to da. Najbardziej lubię spać.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Szkoda.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Latarnik:</span></strong> Szkoda. Dzień dobry <em>/zgasił lampę i wyszedł/.</em></p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Tym człowiekiem pogardzaliby wszyscy, i król, i bankier. Mimo to on jeden nie wydaje mi się śmieszny. A to prawdopodobnie dlatego, że nie zajmuje się tylko sobą. Tylko ten człowiek mógłby być moim przyjacielem. Lecz jego planeta jest rzeczywiście za mała. Nie ma miejsca dla dwóch&#8230; .</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Na następnej planecie mieszkał starszy pan, który pisał olbrzymie księgi <em>/ukazuje się Geograf/.</em></p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Geograf:</span></strong> Proszę! Oto badacz! Skąd przybywasz?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Co to za gruba księga? Co Pan tu robi?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Geograf:</span></strong> Jestem geografem.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Co to znaczy geograf?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Geograf:</span></strong> Jest to uczony, który wie, gdzie znajdują się morza, rzeki, miasta, góry i pustynie.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> To bardzo ciekawe. Nareszcie odkryłem pożyteczne zajęcie. Pańska planeta jest bardzo ładna. Czy są na niej oceany?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Geograf:</span></strong> Nie mogę tego wiedzieć.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Ach&#8230; , a góry?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Geograf:</span></strong> Nie mogę tego wiedzieć.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> A miasta, rzeki, pustynie?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Geograf:</span></strong> Tego też nie mogę wiedzieć.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Ależ Pan jest geografem!</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Geograf:</span></strong> To prawda, lecz nie jestem badaczem. Bardzo brak mi badaczy. Zadanie geografa nie polega na liczeniu miast, rzek, gór, oceanów i pustyń. Geograf jest zbyt ważną osobistością, aby mógł sobie pozwolić na łazikowanie. On nie opuszcza swojego biura, lecz przyjmuje badaczy, wypytuje i notuje ich spostrzeżenia. A gdy uwagi któregoś uzna za interesujące, wtedy każe robić wywiad o moralności danego badacza.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Po co?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Geograf:</span></strong> Ponieważ kłamiący badacz wywołałby katastrofę w księgach geografów. A także badacz, który zbyt dużo pije.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> A dlaczego?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Geograf:</span></strong> Ponieważ pijany widzi podwójnie. Więc geograf zanotowałby dwie góry w miejscu, gdzie jest tylko jedna. Kiedy więc moralność badacza wydaje się zadawalająca, sprawdza się prawdziwość jego odkrycia.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Sprawdza się na miejscu?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Geograf:</span></strong> Nie. To zbyt skomplikowane. Żąda się od badacza dowodów. Gdy na przykład chodzi o odkrycie wielkiej góry żąda się, aby dostarczył wielkich kamieni. Ale ty przybywasz z daleka.</p>
<p>Jesteś badaczem. Opisz mi twoją planetę.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Och, u mnie wcale nie jest ciekawie. Planeta jest bardzo mała. Mam trzy wulkany. Dwa czynne i jeden wygasły. Ale nigdy nic nie wiadomo.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Geograf:</span></strong> Nigdy nic nie wiadomo.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Mam także kwiat.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Geograf:</span></strong> Kwiaty nas nie interesują.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> A dlaczego? To najładniejsze z istniejących rzeczy.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Geograf:</span></strong> Ponieważ kwiaty są efemeryczne.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Co to znaczy efemeryczne?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Geograf:</span></strong> Księgi geografii są księgami najbardziej cennymi ze wszystkich ksiąg. Nigdy nie tracą aktualności. Bardzo rzadko zdarza się, aby góra zmieniła miejsce. Bardzo rzadko zdarza się, aby góra zmieniła miejsce. Bardzo rzadko zdarza się, aby ocean wysechł. My opisujemy rzeczy wieczne.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Lecz wygasły wulkan może się obudzić. Co to znaczy efemeryczny?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Geograf:</span></strong> Dla nas jest obojętne czy wulkan jest czynny, czy wygasły. Nam chodzi o górę, a góra się nie zmienia.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Co to znaczy efemeryczny?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Geograf:</span></strong> Znaczy to zagrożony bliskim unicestwieniem.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Mojej róży grozi bliskie unicestwienie?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Geograf:</span></strong> Oczywiście.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> <em>/odwraca się do widowni/</em> Moja róża jest efemeryczna i ma tylko cztery kolce dla obrony przed niebezpieczeństwem, a ja ją zostawiłem samą&#8230; <em>/w kierunku Geografa/</em> Co pan mi radzi zwiedzić?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Geograf:</span></strong> Planetę Ziemię. Ma dobrą sławę <em>/znika/</em>.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Po przybyciu na Ziemię Mały Książę był bardzo zdziwiony nie widząc żywej duszy. Przestraszył się, że zabłądził. Wtem ktoś się pojawił <em>/wchodzi Żmija/.</em></p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Dobry wieczór.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Żmija:</span></strong> Dobry wieczór.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Na jaką planetę spadłem?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Żmija:</span></strong> Na Ziemię. Do Afryki.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Ach&#8230; , więc Ziemia nie jest zaludniona?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Żmija:</span></strong> Jesteśmy na pustyni. Na pustyni nikogo nie ma. Ziemia jest wielka.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Zadaję sobie pytanie, czy gwiazdy świecą po to, aby każdy mógł znaleźć swoją. Popatrz na moją planetę. Jest dokładni nad nami. Ale jak bardzo daleko!</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Żmija:</span></strong> Jest piękna. Po co tu przybyłeś?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Mam pewne trudności z różą.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Żmija:</span></strong> Ach tak&#8230; .</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Gdzie są ludzie? Czuję się trochę osamotniony w pustyni&#8230; .</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Żmija:</span></strong> Wśród ludzi jest się także samotnym.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Jesteś zabawnym stworzeniem. Nie jesteś zbyt potężna&#8230; .</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Żmija:</span></strong> Mogę cię unieść dalej niż okręt. Tego, kogo dotknę, odsyłam tam skąd przybył. Lecz ty jesteś niewinny i przybywasz z gwiazdy&#8230; .Wzbudzasz we mnie litość&#8230; . Taki słaby na granitowej ziemi&#8230; . Mogę ci w przyszłości pomóc, gdy bardzo zatęsknisz za tą planetą. Mogę&#8230; .</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> O, bardzo dobrze zrozumiałem. Ale dlaczego mówisz ciągle zagadkami?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Żmija:</span></strong> Rozwiązuję zagadki <em>/wychodzi/.</em></p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> W końcu jednak zdarzyło się, że po długiej wędrówce poprzez piaski, skały, śniegi, Mały Książę odkrył drogę. A drogi prowadzą zawsze do ludzi. Spotkał na niej jednak lisa <em>/wchodzi Lis/.</em></p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Lis:</span></strong> Dzień dobry.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Dzień dobry. Ktoś ty? Jesteś bardzo ładny.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Lis:</span></strong> Jestem lisem.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Chodź pobawić się ze mną. Jestem taki smutny&#8230; .</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Lis:</span></strong> Nie mogę bawić się z tobą, nie jestem oswojony.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Ach przepraszam. Co to znaczy oswojony?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Lis:</span></strong> Nie jesteś tutejszy. Kogo szukasz?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Szukam ludzi. Co to znaczy oswojony?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Lis:</span></strong> Ludzie mają strzelby i polują. To bardzo kłopotliwe. Hodują także kury. To jest interesujące. Poszukujesz kur?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Nie, szukam przyjaciół. Co znaczy oswoić?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Lis:</span></strong> Jest to pojęcie zupełnie zapomniane. Oswoić znaczy stworzyć więzy.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Stworzyć więzy?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Lis:</span></strong> Oczywiście. Teraz jesteś dla mnie tylko chłopcem podobnym do stu tysięcy małych chłopców. Nie potrzebuję ciebie i ty także nie potrzebujesz mnie. Jestem dla ciebie tylko lisem, podobnym do stu tysięcy innych lisów. Lecz jeśli mnie oswoisz, będziemy się nawzajem potrzebować. Będziesz dla mnie jedyny na świecie. Ja będę dla ciebie jedyny na świecie.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Zaczynam rozumieć. Jest jedna róża&#8230; , zdaje mi się, że ona mnie oswoiła.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Lis:</span></strong> To możliwe. Na Ziemi zdarzają się różne rzeczy&#8230; .</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Och, to nie zdarzyło się na Ziemi.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Lis:</span></strong> Na innej planecie?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Tak.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Lis:</span></strong> A czy na tej planecie są myśliwi?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Nie.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Lis:</span></strong> To wspaniałe. A kury?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Nie.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Lis:</span></strong> Nie ma rzeczy doskonałych. Życie jest jednostajne. Ja poluję na kury, ludzie polują na mnie. Wszystkie kury są do siebie podobne i wszyscy ludzie są do siebie podobni. To mnie trochę nudzi. Lecz jeślibyś mnie oswoił, moje życie nabrałoby blasku. Z daleka będę rozpoznawał twoje kroki ? tak różne od innych. Na dźwięk cudzych kroków chowam się pod ziemię. Twoje kroki wywabią mnie z jamy jak dźwięki muzyki. Spójrz! Widzisz tam łany zboża? Nie jem chleba. Dla mnie zboże jest nie użyteczne. Łany zboża nic mi nie mówią. To smutne! Lecz ty masz złociste włosy. Jeśli mnie oswoisz, to będzie cudownie. Zboże, które jest złociste będzie mi przypominało ciebie. I będę kochać szum wiatru w zbożu. Proszę cię, oswój mnie.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Bardzo chętnie, lecz nie mam dużo czasu. Muszę znaleźć przyjaciół i nauczyć ich wielu rzeczy.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Lis:</span></strong> Poznaje się tylko to, co się oswoi. Ludzie mają zbyt mało czasu, aby cokolwiek poznać. Kupują w sklepach rzeczy gotowe. A ponieważ nie ma magazynów z przyjaciółmi, więc ludzie nie mają przyjaciół. Jeśli chcesz mieć przyjaciela oswój mnie.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Jak to się robi?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Lis:</span></strong> Trzeba być bardzo cierpliwym. Na początku siądziesz w pewnej odległości ode mnie, ot tak na trawie. Będę na ciebie spoglądać kątem oka, a ty nic nie powiesz. Mowa jest źródłem nieporozumień. Lecz każdego dnia będziesz mógł siadać coraz bliżej: lepiej jest przychodzić o tej samej godzinie. Gdy będziesz miał przyjść na przykład o czwartej po południu, już o trzeciej zacznę odczuwać radość. Im bardziej czas będzie posuwać się na przód, tym będę szczęśliwszy. O czwartej będę podniecony i zaniepokojony. Poznam cenę szczęścia! A jeśli przyjdziesz nieoczekiwanie nie będę mógł się przygotować&#8230; . Potrzebny jest obrządek.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Co to jest obrządek?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Lis:</span></strong> To coś całkiem zapomnianego. Dzięki obrządkowi pewien dzień odróżnia się od innych, pewna godzina od innych godzin. Moi myśliwi, na przykład mają swój rytuał. W czwartek tańczą z wioskowymi dziewczętami, stąd czwartek jest cudownym dniem! Podchodzę aż pod winnice. Gdyby myśliwi nie mieli tego zwyczaju w oznaczonym czasie, wszystkie dni byłyby do siebie podobne, a ja nie miałbym wakacji.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> W ten sposób Mały Książę oswoił lisa. A gdy godzina rozstania była bliska, lis powiedział:</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Lis:</span></strong> Ach, będę płakał!</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> To twoja wina, nie życzyłem ci nic złego. Sam chciałeś abym cię oswoił.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Lis:</span></strong> Oczywiście.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Ale będziesz płakać?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Lis:</span></strong> Oczywiście.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> A więc nic nie zyskałeś na oswojeniu?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Lis:</span></strong> Zyskałem coś ze względu na kolor zboża. Pozwól, że zdradzę ci mój sekret. Jest bardzo prosty: Dobrze widzi się tylko sercem. Najważniejsze jest niewidoczne dla oczu. Żegnaj.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Żegnaj <em>/lis wychodzi, ukazuje się Zwrotniczy/.</em> Dzień dobry.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Zwrotniczy:</span></strong> Dzień dobry.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę: </span></strong>Co ty tu robisz?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Zwrotniczy:</span></strong> Sortuję podróżnych na paczki po 1000 sztuk. Wysyłam na prawo i lewo pociągi, które ich unoszą.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Czego oni szukają?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Zwrotniczy:</span></strong> Nawet człowiek prowadzący parowóz tego nie wie.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Czy było im źle tam gdzie byli przedtem?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Zwrotniczy:</span></strong> Zawsze się wydaje, że w innym miejscu będzie lepiej.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę: </span></strong>A co robią w wagonach?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Zwrotniczy:</span></strong> Śpią lub ziewają. Jedynie dzieci przyciskają nos do okien.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Jedynie dzieci wiedzą, czego szukają. Poświęcają czas lalce z gałganków, która nabiera dla nich wielkiego znaczenia i płaczą, gdy się im ją odbierze <em>/w tym czasie zniknął zwrotniczy i ukazał się Kupiec/.</em> Dzień dobry.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Kupiec:</span></strong> Dzień dobry. Może chcesz chłopcze kupić pigułki zaspakajające pragnienie. Połknięcie jednej na tydzień wystarcza, aby nie chciało się pić.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Po co to sprzedajesz?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Kupiec:</span></strong> To wielka oszczędność czasu. Zostało to obliczone przez specjalistów. Tygodniowo oszczędza się 53 minuty.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> A co się robi z 53 minutami?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Kupiec:</span></strong> To co się chce&#8230; .</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Gdybym miał 53 minuty czasu, poszedłbym w kierunku studni&#8230; .</p>
<p> </p>
<p align="center"> </p>
<p align="center"> </p>
<p align="center">AKT II</p>
<p> </p>
<p><em>/pustynia. Exupery siedzi na piasku/</em></p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Ale miałem pecha! Że też akurat w środku pustyni zepsuł mi się silnik. Wody mam zaledwie na 8 dni, nie wiem czy zdążę w tym czasie naprawić silnik <em>/wchodzi Mały Książę/.</em></p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Proszę cię, narysuj mi baranka.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Co takiego?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Narysuj mi baranka.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Ale&#8230; , cóż ty tutaj robisz?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Proszę cię narysuj mi baranka&#8230; .</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Ale ja nie umiem rysować.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> To nic nie szkodzi. Narysuj mi baranka.</p>
<p><em>/Exupery wyciąga notes i rysuje kapelusz/.</em></p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Nie, nie chcę słonia połkniętego przez węża boa. Boa jest zbyt niebezpieczny, a wąż za duży. Mam za mało miejsca. Potrzebny jest mi baranek. Narysuj mi baranka <em>/Exupery rysuje/.</em> Nie, ten baranek jest już bardzo chory <em>/dalej rysuje/.</em> Przyjrzyj się. To nie jest baranek. To baran. On ma rogi <em>/Exupery znowu rysuje/.</em> Ten baranek jest za stary. Chcę mieć baranka, który będzie długo żył <em>/dalej rysuje/.</em></p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> To jest skrzynka. Baranek, którego chciałeś mieć jest w środku.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> To jest właśnie to, czego chciałem. Czy myślisz, że trzeba dużo trawy dla tego baranka?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Dlaczego pytasz?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Bo mam mało miejsca&#8230; .</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Na pewno wystarczy. Dałem ci zupełnie małego baranka <em>/Mały Książę pochyla się nad rysunkiem/.</em></p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Nie taki znów mały. Zobacz, zasnął&#8230; .</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Skąd przybyłeś, mój mały? Gdzie jest twój dom? Dokąd chcesz zabrać baranka?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Dobrą stroną tej skrzynki, którą mi dałeś jest to, że będzie w nocy jego domkiem.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Naturalnie. Jeżeli będziesz grzeczny, dam ci jeszcze linkę i palik, abyś mógł w dzień go przywiązać.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Przywiązać? Też pomysł!</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Jeżeli go nie przywiążesz, to pójdzie gdziekolwiek i zginie.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> A gdzie on ma iść?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Gdziekolwiek, prosto przed siebie.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> To nie ma znaczenia. Ja mam tak mało miejsca <em>/chwila ciszy/.</em> Idąc prosto przed siebie nie można zajść daleko&#8230; . Czy to prawda, że baranki zjadają krzaki?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Tak, to prawda.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> O, to bardzo się z tego cieszę. Wobec tego one zjadają także baobaby.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Ale przecież baobaby są drzewami.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> To prawda, ale nim baobaby staną się drzewami, są malutkie.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Ale dlaczego chcesz, żeby baranki zjadały małe baobaby?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Grunt mojej planety jest zakażony ziarnami baobabu. Kiedy taki baobab wyrośnie na wyrwanie jest za późno i nigdy nie można się go pozbyć. Zajmie całą planetę. Przeorze ją korzeniami. A jeżeli planeta jest mała, a baobabów jest dużo, to one ją rozsadzą. Jest to kwestia dyscypliny. Rano po umyciu się, trzeba robić bardzo dokładną toaletę planety. Trzeba się zmusić do regularnego wyrywania baobabów, i to natychmiast po odróżnieniu ich od krzewów róży, do których są w młodości bardzo podobne. Jest to praca bardzo nudna, lecz bardzo łatwa&#8230; . Znałem kiedyś leniucha, który na swojej planecie zlekceważył trzy pędy <em>/chwila ciszy/.</em> Bardzo lubię zachody słońca. Chodźmy zobaczyć zachód słońca.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Ale trzeba poczekać.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Poczekać na co?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Poczekać, aż słońce zacznie zachodzić.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Ach tak, zapomniałem. Ciągle mi się wydaje, że jestem u siebie. Pewnego dnia oglądałem zachód słońca 43 razy. Wiesz, gdy jest bardzo smutno, to kocha się zachody słońca.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Więc wówczas, gdy oglądałeś je 43 razy, byłeś aż tak bardzo smutny /chwila ciszy/.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Jeżeli baranek zjada krzaki, to je także kwiaty?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Baranek je wszystko, co napotka.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Nawet kwiaty, które mają kolce?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery: </span></strong>Tak, nawet kwiaty, które mają kolce.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> A więc do czego służą kolce?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Kolce do niczego nie służą.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Nie wierzę ci. Kwiaty są słabe, są naiwne. One zabezpieczają się jak mogą. Im się wydaje, że z kolcami są bardzo groźne. Od milionów lat kwiaty mają kolce. Mimo to od milionów lat baranki jedzą kwiaty. A czy nie wydaje ci się godne wyjaśnienia, dlaczego kwiaty zadają sobie tyle trudu dla wytworzenia kolców, które nie służą do niczego? Czy wojna między kwiatami, a barankami nie jest rzeczą poważną? Jeżeli ja znam jedyny kwiat, który nigdzie poza moją planetą nie istnieje, i jeżeli mały baranek może go któregoś ranka zniszczyć za jednym zamachem, nie zdając sobie sprawy z tego, co czyni, czyż nie ma to żadnego znaczenia? Jeżeli ktoś kocha kwiat, który jest jedyny na milionach i milionach planet, to mu wystarcza do szczęścia patrzenie na gwiazdy i mówi sobie: ?Gdzieś tam jest mój kwiat?. Lecz jeśli baranek zje kwiat, to tak jakby wszystkie gwiazdy zgasły. Moja róża nie była skromna, ale nie powinien nam jej słuchać. Nigdy nie trzeba słuchać kwiatów. Trzeba je oglądać i wąchać. Mój kwiat napełniał całą planetę swoją wonią, lecz nie umiałem się nim cieszyć. Nie potrafiłem jej zrozumieć. Powinienem sądzić ją według czynów, a nie słów. Czarowała mnie pięknem i zapachem. Nie powinienem nigdy od niej uciec.  Powinienem odnaleźć w niej czułość pod pokrywą małych przebiegłostek. Kwiaty mają w sobie tyle sprzeczności. Lecz byłem za młody, aby umieć ją kochać&#8230; . Pustynia jest piękna.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> To prawda. Zawsze kochałem pustynię. Można usiąść na wydmie. Nic nie widać. Nic nie słychać. Ale mimo to coś promieniuje w ciszy&#8230; .</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Pustynię upiększa to, że gdzieś w sobie kryje studnię&#8230; .</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Gdy byłem małym chłopcem, mieszkałem w starym domu, do którego przywiązana była legenda o ukrytym skarbie. Oczywiście nikt skarbu nie znalazł, a może nawet nie szukał go. Lecz on rzucał czar na dom. Mój dom ukrywał w sobie tajemnicę&#8230; .Tak, to co upiększa dom czy gwiazdy, czy pustynię, jest niewidzialne.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Ludzie z twojej planety hodują 5000 róż w jednym ogrodzie&#8230; . I nie znajdują w nich tego, czego szukają.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Nie znajdują.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> A tymczasem to czego szukają, może być ukryte w jednej róży lub w odrobinie wody&#8230;.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Oczywiście.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Wiesz&#8230; , mój przyjazd na Ziemię&#8230; . Jutro jest rocznica&#8230; . Spadłem niedaleko stąd&#8230; .</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Więc to nie przez przypadek przechadzałeś się tutaj samotnie o 1000 mil od zamieszkałych terenów.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Tej nocy mija dokładnie rok. Moja gwiazda znajduje się dokładnie nad miejscem, gdzie spadłem rok temu. Dzisiaj wracam do siebie.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Co chcesz zrobić?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Gdy nocą będziesz patrzył na niebo, wszystkie gwiazdy będą się śmiały do ciebie, ponieważ ja będę mieszkał i śmiał się na jednej z nich. Gwiazdy dla ludzi mają różne znaczenie. Dla tych, którzy podróżują, są drogowskazami. Dla innych są tylko małymi światełkami. Dla uczonych są zagadnieniami. Dla mego bankiera są złotem. Ty będziesz miał takie gwiazdy jakich nikt nie ma. Twoje gwiazdy będą się śmiały do ciebie. Będziesz od czasu do czasu otwierał okno &#8211; ot tak sobie, dla przyjemności. Twoich przyjaciół zdziwi to, że śmiejesz się do gwiazd. Wtedy im powiesz, gwiazdy zawsze pobudzają mnie do śmiechu&#8230; . Proszę cię idź już. Mówię ci to z powodu żmii. Nie chcę, żeby cię ukąsiła. Żmije są złośliwe. Mogą ugryźć dla przyjemności. Co prawda żmija nie ma dostatecznej ilości trucizny, aby ugryźć drugi raz&#8230; .</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Nie opuszczę cię.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Będzie ci przykro. Będę robić wrażenie umarłego, a to nie będzie prawda. To bardzo daleko. Rozumiesz? Nie mogę zabrać ze sobą tego ciała, jest za ciężkie.</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Dlaczego?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Wiesz&#8230; , moja róża&#8230; , jestem za nią odpowiedzialny. A ona jest taka słaba. I tak naiwna. Ma cztery nic nie warte kolce dla obrony przed całym światem. Idź już, proszę!</p>
<p><em>/Exupery wychodzi, gaśnie część oświetlenia sceny, Mały Książę wychodzi, wraca Exupery/</em></p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Mały Książę gdzie jesteś? Proszę odezwij się!</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> <em>/słychać zza sceny/</em> Czy masz dobry jad? Czy jesteś pewna, że nie będę długo cierpiał? <em>/Exupery rzuca się w kierunku głosu i znika za sceną/</em> Ach, to ty. Chciałem ci jeszcze powiedzieć&#8230; .</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Co takiego mój chłopcze?</p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Mały Książę:</span></strong> Chciałem ci powiedzieć, że będziesz zawsze moim przyjacielem&#8230;</p>
<p><em>/po chwili wchodzi Exupery/</em></p>
<p><strong><span style="text-decoration: underline;">Exupery:</span></strong> Mały Książę odszedłeś. Wróciłeś na swoją planetę&#8230; . Zapamiętajcie dobrze to miejsce, abyście mogli rozpoznać ten krajobraz, jeśli któregoś dnia będziecie wędrować przez afrykańską pustynię. A jeśli kiedyś znajdziecie się w tym miejscu, nie spieszcie się, błagam was, zatrzymajcie się na chwilę. Jeśli przyjdzie do was śmiejące się dziecko o złotych włosach, nie odpowiadające na pytania ? zgadniecie kto to jest. Nie zostawiajcie mnie w moim smutku: bądźcie tak mili i napiszcie mi szybko, że wrócił&#8230; .</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.szymunio.pl/2009/10/30/maly-ksiaze-2/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Człowiek &#8211; kompilacja tekstów</title>
		<link>http://www.szymunio.pl/2009/09/20/czlowiek-kompilacja-tekstow/</link>
		<comments>http://www.szymunio.pl/2009/09/20/czlowiek-kompilacja-tekstow/#comments</comments>
		<pubDate>Sun, 20 Sep 2009 08:44:46 +0000</pubDate>
		<dc:creator>szymunio</dc:creator>
				<category><![CDATA[Teatrzyk]]></category>
		<category><![CDATA[moje utwory sceniczne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.szymunio.pl/2009/09/20/czlowiek-kompilacja-tekstow/</guid>
		<description><![CDATA[Człowiek
Kompilacji dokonał ks. Szymon Spalony SDB
Człowiek!!!
 
Osoba 1: Kim jest człowiek? Po co żyje?
Osoba 2: Kim jest Bóg? Dlaczego stworzył człowieka?
Osoba 3: Miłość. Wiara. Nadzieja. Dokąd zmierzasz człowieku? Zatrzymaj się! Zobacz dokąd idziesz!
/śpiew/ Ciebie, Panie, coś mnie obmył z win
I &#8211; Wierzę w Ciebie Panie, coś mnie obmył z win, wierzę, że człowiekiem stał się Boży [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><a href="http://www.szymunio.pl/wp-content/uploads/2009/09/czlowiek1.pdf">Człowiek</a></p>
<p>Kompilacji dokonał ks. Szymon Spalony SDB</p>
<p align="center"><strong>Człowiek!!!</strong></p>
<p> </p>
<p><strong>Osoba 1:</strong> Kim jest człowiek? Po co żyje?</p>
<p><strong>Osoba 2:</strong> Kim jest Bóg? Dlaczego stworzył człowieka?</p>
<p><strong>Osoba 3:</strong> Miłość. Wiara. Nadzieja. Dokąd zmierzasz człowieku? Zatrzymaj się! Zobacz dokąd idziesz!</p>
<p><em>/śpiew/</em> Ciebie, Panie, coś mnie obmył z win<em></em></p>
<p>I &#8211; Wierzę w Ciebie Panie, coś mnie obmył z win, wierzę, że człowiekiem stał się Boży Syn. Miłość Ci kazała krzyż na plecy brać, w Tabernakulum zostałeś, aby z nami trwać. Jesteś przewodnikiem mym do wieczności bram, tam przygarniesz nas do Siebie.</p>
<p>II &#8211; Tyś jest moim życiem, boś Ty żywy Bóg, Tyś jest moją drogą, najpiękniejszą z dróg, Tyś jest moją prawdą, co oświeca mnie, boś odwiecznym Synem Ojca, który wszystko wie. Nic mnie nie zatrwoży już, wśród najcięższych burz, bo Ty Panie jesteś ze mną.</p>
<p>III &#8211; Tyś jest moją siłą, w Tobie moja moc, Tyś jest mym pokojem, w najburzliwszą noc. Tyś jest mym schronieniem, gdy zagraża toń, moją słabą, ludzką rękę, ujmij w Swoją dłoń. Z Tobą przejdę poprzez świat, w ciągu życia lat i nic złego mnie nie spotka.</p>
<p>IV &#8211; Tobie, Boże Ojcze wiarę swoją dam, w Tobie Synu Boży, ufność swoją mam. Duchu Święty, Boże,</p>
<p>w serce moje wstąp i miłości swojej ziarno rzuć w me serce, w głąb. W duszy mojej rozpal żar, siedmioraki dar, daj mi stać się bożą rolą.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Osoba 2:</strong> Być człowiekiem. Trzeba być prawdziwym człowiekiem i zwyczajnie żyć. Patrzeć w dal, widzieć</p>
<p>słońce, podziwiać kwiaty, a nocą spoglądać na gwiazdy. Przyglądać się dzieciom, śmiać się i bawić. Umieć czynić to, co daje radość, umieć marzyć, dać wodze fantazji, być zadowolonym ? wówczas życie będzie świętowaniem.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Osoba 3:</strong> Każdy dobry człowiek jest małym światełkiem, które wędruje przez noc współczesnego</p>
<p>świata i na swej drodze zapala zamarłe gwiazdy. Dobro, które ludzie w przyjaźni i miłości świadczą innym nie może być mieszane wydajnością i konkurencją, ani ujęte w statystyki. Ono sięga głębiej, ma głębsze źródło, jest podobne do niewidzialnych, ciepłych prądów zatokowych. Ten ciepły prąd uczynności odczuwa się w zatoce naszego świata, i nie daje jej zupełnie zamarznąć od chłodu ludzkich serc.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Osoba 1:</strong> Za siódmą górą i rzeką żyło sobie dziwne plemię. Nie znane jest nawet jego imię i dokładne miejsce na ziemi. Wiemy tylko, że ludzie ci odznaczali się pogodnym usposobieniem. Zgodnie</p>
<p>z odwiecznym zwyczajem przy pozdrawianiu wymieniali nie tylko życzliwy uśmiech, lecz także           obdarowywali się wzajemnie na znak miłości prezentami. W jaskini poza wioską żył pewien zły człowiek, który kpił z tego oryginalnego zwyczaju z prezentami i nigdy nie przyjmował podarku. Więcej, któregoś dnia hojnego ofiarodawcę przestrzegł w zaufaniu, aby trochę uważał, bo jeżeli   dalej będzie tak wspaniałomyślny, to wkrótce sam nie będzie miał żadnego prezentu. Oczywiście był to podstęp, bo każdy ofiarował każdemu i w związku z tym liczba prezentów zawsze była taka sama.    Pouczony ludzik zareagował jednak na następne pozdrowienie inaczej niż zwykle; zapakował szybko otrzymany prezent        i szepnął przyjacielowi do ucha: uważaj, nie bądź tak wspaniałomyślny, bo sam      nic nie będziesz miał.</p>
<p>I tak rada ta stała się szybko powszechną regułą postępowania. Ludzie przestali się pozdrawiać, jeden drugiemu nie wierzył, jeden drugiego się bał. Zniknęła radość i uśmiech.</p>
<p><em>/za pomocą teatru ruchu przedstawić przeczytaną scenkę/</em></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Osoba 1:</strong> Aż po jakimś czasie znowu ktoś sobie przypomniał szlachetny zwyczaj przodków i zaniósł przyjacielowi prezent. I tak się zaczęło&#8230; . I znów było jak dawniej.</p>
<p><em>/za pomocą teatru ruchu przedstawić przeczytaną scenkę/</em></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Osoba 4:</strong> Jeśli chcesz żyć szczęśliwie, trzeba zasłużyć sobie na to dobrym sercem, które potrafi kochać</p>
<p>przyjaciół, być cierpliwym i wspaniałomyślnym dla nieprzyjaciół, płakać z tymi, którzy płaczą, nie zazdrościć szczęścia innym oraz wszystkim czynić dobrze.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Osoba 5:</strong> Możesz wszystko znieść i przetrwać, kiedy wiesz, że z tobą jest zawsze wierny przyjaciel.</p>
<p>W wielu wypadkach starczy choć jedno dobre słowo, albo serdeczny uścisk dłoni. Przyjaciel, dobry przyjaciel, to najlepsza pociecha w twoich troskach i potrzebach. Przyjacielska dobroć jest znakiem    </p>
<p>i odbiciem dobroci Boga.</p>
<p><em>/śpiew/</em></p>
<p>I &#8211; Wszystkie moje troski i kłopoty, w Twoje ręce składam Panie mój. Bardzo cieszę się, że właśnie nas wybrałeś, byśmy idąc nieśli imię Twe.</p>
<p>II &#8211; Zawsze chciałem zostać Apostołem, było to pragnieniem w sercu mym, gdy odejdziesz, to napiszemy Ewangelię, aby imię Twe znał cały świat.</p>
<p>III &#8211; Karmisz mnie codziennie swoim ciałem, poisz mnie przedziwnie swoją krwią. Uczysz mnie codziennie mądrości swoim słowem, żebym wreszcie poznał miłość Twą.</p>
<p>IV &#8211; Każdy człowiek pragnie być szczęśliwym Bóg obiecał wieczne szczęście dać Chce byś pomógł ludzi doprowadzić tam gdzie będzie Wieczne szczęście, miłość i On sam.</p>
<p>V &#8211; Spróbuj także ty kochać człowieka, chciej odnaleźć dobroć, miłość w nim, nie skazuj go na to, aby przepadł gdzieś, skąd nie będzie mógł już wrócić tu.</p>
<p> </p>
<p><strong>Osoba 2:</strong> Panie! Tyś oto uczynił niebo i ziemię,</p>
<p>            Potęgą swą wielką i swoim ramieniem wyciągniętym;</p>
<p>            Nic nie jest dla Ciebie niemożliwe.</p>
<p>            Ty świadczysz łaskę tysiącom,</p>
<p>            Boże wielki, mocny,</p>
<p>            Wielki w radzie i potężny w czynie,</p>
<p>            Którego oczy są otwarte na wszystkie</p>
<p>            Drogi synów ludzkich,</p>
<p>            By oddać każdemu według dróg jego</p>
<p>            I według zasług jego uczynków.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Osoba 5:</strong> Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też</p>
<p>światła, by je schować pod kocem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.</p>
<p><strong>Osoba 1:</strong> Daleko, gdzie lato trwa cały okrągły rok, leży wiecznie zielony Kraj Trawy. Piękna to kraina, tak</p>
<p>piękna, że trudno to opisać nawet w najbardziej poetyckich słowach. Tam właśnie przed laty w małym domku, wśród wysokich traw mieszkał ojciec z dwoma synami. Kiedy synowie wyrośli, powiedział: ?Moi kochani, przyszedł już czas, abyście poznali kraj, w którym żyjecie. Idźcie od wioski do wioski, ale zostawiajcie znaki na drodze, aby kiedyś można było znowu tak powrócić.? Chłopcy wykonali polecenie ojca i wybrali się w drogę jeszcze tego samego dnia.</p>
<p><em>/za pomocą teatru ruchu przedstawić podróżujących synów, którzy pozostawiają ślady, pierwszy wstążki, drugi pomaga napotkanym ludziom/</em></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Osoba 1: </strong>Kiedy po jakimś czasie wrócili do domu, ojciec postanowił wyruszyć z synami, aby zobaczyć</p>
<p>ślady przez nich pozostawione.</p>
<p><em>/za pomocą teatru ruchu pokazać synów i ojca idący po śladach, syna zawieszającego wstążki nikt nie zauważa, drugiego wszyscy radośnie witają/</em></p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Osoba 1:</strong> Ojciec widząc smutek na twarzy jednego z synów powiedział: ?Widzisz dziecko, są także inne</p>
<p>znaki niż wstążki. To są znaki, które człowiek zostawia w sercu drugiego człowieka. Znaki o wiele trwalsze od wstążek. Takie właśnie znaki zostawił na swej drodze twój brat?.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Osoba 3:</strong> Czy możesz oddychać bez powietrza?</p>
<p><strong>Osoba 4:</strong> Czy możesz odżywiać się bez chleba?</p>
<p><strong>Osoba 5:</strong> Czy możesz ugasić pragnienie bez wody?</p>
<p><strong>Osoba 2:</strong> Zadowalasz się tylko jednym wdechem powietrza,</p>
<p>            Jednym kęsem chleba,</p>
<p>            Jedną kroplą wody,</p>
<p>A uskarżasz się, że nie żyjesz!</p>
<p> </p>
<p><strong>Osoba 1:</strong> ?Ja jestem twoim życiem? ? mówi Pan,</p>
<p>            Twoim chlebem,</p>
<p>            Twoim źródłem.</p>
<p>            ?Jeśli napijesz się tej wody, nie będziesz nigdy odczuwać pragnienia?.</p>
<p>            ?Jeśli spożywasz ten chleb, będziesz żył na wieki?.</p>
<p><em>/śpiew/</em></p>
<p>Mój Zbawiciel, On bardzo kocha mnie. Ja nie wiem czemu miłością darzy mnie. On mi nowe życie dzisiaj ofiarować chce. Będę, będę mieszkał razem z Panem mym.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Osoba 3:</strong> Jeżeli twe życie jest zbyt powierzchowne, jeżeli interesują cię tylko sprawy zewnętrzne: twój</p>
<p>wygląd, ludzkie uznanie i mniemanie o sobie, wtedy szczęście twoje wisi na przysłowiowym włosku; dzisiaj jesteś zadowolony i szczęśliwy, jutro obnosisz swoje nieszczęście, dzisiaj wszystko ?gra?, jutro jesteś pełen zwątpienia.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Osoba 2:</strong> Wejdź w siebie! Uczyń coś dla twego wnętrza, uporządkuj twoje serce. Tam mają ?swój dom?</p>
<p>twoje nastroje i siły, mogące poplątać ci Zycie, albo je uczynić szczęśliwym.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Osoba 5:</strong> Kto pragnie rozgrzeszać,</p>
<p>            Chłód obojętności tego świata,</p>
<p>            Musi w swym sercu wzniecić</p>
<p>            Wielki płomień.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Osoba 4:</strong> Stańmy się oazą,</p>
<p>            Gdzie człowiek cieszy się życiem.</p>
<p>            Każdym nowym dniem i życiem takim,</p>
<p>            Które kosztuje dużo trudu.</p>
<p><em>/śpiew/</em></p>
<p>I &#8211; Chodziłeś Panie po ziemi jak człowiek, jak człowiek serce i dwie ręce miałeś. To wielkie serce dzieliłeś dla ludzi, jak chleb powszedni dawałeś. I ludzie biorą ten chleb z Twoich dłoni, bo one dają wciąż tak, jak dawały. Więc</p>
<p>w swoje ręce weź mnie o Panie, jak dar, bo Twój jestem cały.</p>
<p>Ref. Daję Ci serce moje Panie, daję Ci silne ręce moje, dodawaj sił mi nieustannie, by podźwignęły świat (ku Tobie).</p>
<p>II &#8211; Chodziłeś Panie po ziemi jak człowiek, jak człowiek serce i dwie ręce miałeś. To wielkie serce dzieliłeś dla ludzi, jak chleb powszedni dawałeś. O Panie naucz człowieka tej sztuki, by sercem patrzył, miłował i bronił. Bo Ty do świata wyciągasz  ramiona i miłość podajesz na dłoni.</p>
<p><strong> </strong></p>
<p><strong>Osoba 1:</strong> O Panie,</p>
<p>            Uczyń z nas narzędzia Twego pokoju,</p>
<p>Abyśmy siali miłość, tam gdzie panuje nienawiść,</p>
<p>Wybaczenie, tam gdzie panuje zwątpienie,</p>
<p>Nadzieję, tam gdzie panuje rozpacz,</p>
<p>Światło, tam gdzie panuje mrok,</p>
<p>Radość, tam gdzie panuje smutek.</p>
<p> </p>
<p><strong>Wszyscy:</strong> Staraj się, by światło Chrystusa zawsze płonęło w twoim sercu, gdyż On sam jest drogą. Twoją</p>
<p>drogą. Jest życiem życia. Jest Miłością miłości.</p>
<p><em>/śpiew/</em></p>
<p>Rozpalmy więc miłości płomień, w którym  zło odmienia się i ginie. I wszyscy razem podajmy sobie dłonie, zgoda niech będzie w ludzkiej rodzinie.</p>
<p align="center">Koniec!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.szymunio.pl/2009/09/20/czlowiek-kompilacja-tekstow/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Byłem herosem, byłem bogiem &#8211; farsa</title>
		<link>http://www.szymunio.pl/2009/06/20/bylem-herosem-bylem-bogiem-farsa/</link>
		<comments>http://www.szymunio.pl/2009/06/20/bylem-herosem-bylem-bogiem-farsa/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 20 Jun 2009 16:57:12 +0000</pubDate>
		<dc:creator>szymunio</dc:creator>
				<category><![CDATA[Teatrzyk]]></category>
		<category><![CDATA[moje utwory sceniczne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.szymunio.pl/?p=437</guid>
		<description><![CDATA[Byłem herosem, byłem bogiem
 
/izba, dwa krzesła, stół, na nim chleb, smalec, sól, szklanka wody, lampa naftowa lub świeczka, łóżko, wiadro, miska, ręcznik; Wchodzi wątły człowiek, zdejmuje kufajkę, nalewa do miski z wiadra wodę, myje się, podchodzi do stołu, siada, kroi grubą pajdę chleba i smaruje smalcem, posypuje solą, już bierze do ust, lecz odkłada szybkim [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p align="center"><strong>Byłem herosem, byłem bogiem</strong></p>
<p> </p>
<p>/<em>izba, dwa krzesła, stół, na nim chleb, smalec, sól, szklanka wody, lampa naftowa lub świeczka, łóżko, wiadro, miska, ręcznik; Wchodzi wątły człowiek, zdejmuje kufajkę, nalewa do miski z wiadra wodę, myje się, podchodzi do stołu, siada, kroi grubą pajdę chleba i smaruje smalcem, posypuje solą, już bierze do ust, lecz odkłada szybkim ruchem/</em></p>
<p><strong>Herakles:</strong> A niech to! Już nie mogę. Wciąż ten smalec. Już drugi tydzień tylko smalec. Na śniadanie chleb ze smalcem, na obiad chleb ze smalcem i jakby tego było mało, na kolację chleb ze smalcem. Żeby tak jaki cud z nieba. Ale nie. Smalec! <em>/słychać pukanie do drzwi/</em> A to kto? Kogo niesie o tak późnej porze?</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Swój. Otwórz przyjacielu. Jam zmęczony wędrowiec.</p>
<p><strong>Herakles:</strong> Toż to noc mój panie.</p>
<p><strong>Kronos:</strong> W dzień bym nie pukał. Otwórz proszę, zimno strasznie tu na dworze. <em>/otwiera drzwi, wchodzi wędrowiec/</em> Witaj człecze.</p>
<p><strong>Herakles:</strong> Witaj panie. Kto ty jesteś?</p>
<p><strong>Kronos: </strong>Jam jest Kronos, bóg wszechwładny.</p>
<p><strong>Herakles: </strong>Pleciesz bzdury. Bóg po nocy się nie włóczy, lecz w domu siedzi i na piecu nogi grzeje.</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Tak to prawda. Kiedyś grzałem. Lecz gdy syn mój mnie wyrzucił, chodzę sobie po tym świecie i jakiegoś wsparcia szukam.</p>
<p><strong>Herakles:</strong> Dobrze trafiłeś. Jam jest heros nad herosy, czy poznajesz mnie herosa?</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Być może.</p>
<p><strong>Herakles:</strong> Jam Herakles. Kiedyś w ziemię wszedłem żwawo&#8230; .</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Tak słyszałem. A bawiąc się zapałkami spaliłeś kawał lasu.</p>
<p><strong>Herakles:</strong> To było dawno i nie prawda. A może prawda? Prawda na nic się nie przyda, jeśli nie jest się panem. Cóż ci po prawdzie, skoro jesteś tylko tułaczem. Chcesz jeść? <em>/sięga po chleb i daje przybyszowi/</em> Powiedz na co przyda ci się prawda, jeśli jej wykorzystać nie możesz. Spójrz na mnie. I co z tego, że jestem herosem, jak od dwóch tygodni jem tylko chleb ze smalcem. Czy to danie godne takiego człowieka. Teraz już nikomu nie jestem potrzebny. Minął czas herosów. Minął też czas bogów. Teraz trzeba być człowiekiem.</p>
<p><strong>Kronos: </strong>Co ty pleciesz. Byłem bogiem, jestem bogiem, będę bogiem.</p>
<p><strong>Herakles:</strong> I co ci po tym, że jesteś bogiem. Tyś jak chłop bez pola, kierowca bez samochodu, czy stolarz bez drewna. Po co ci ten tytuł &#8211; Bóg! Tym się nie najesz. Ja jestem herosem. I co z tego. Głodny chodzę.</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Ale kiedyś znowu zasiądę na tronie.</p>
<p><strong>Herakles:</strong> Zapewne jeśli ci ktoś pomoże. Jesteś stary, słaby&#8230; .</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Nie znasz mnie. Potrafię być silny.</p>
<p><strong>Herakles:</strong> Nie rozśmieszaj mnie. Zachowujesz się jak dziecko, któremu silniejszy kolega zabrał samochodzik. Możesz tylko płakać. Na nic więcej cię nie stać.</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Jeżeli mi pomożesz dam ci wszystko co zechcesz.</p>
<p><strong>Herakles: </strong>Wszystko?</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Tak.</p>
<p><strong>Herakles: </strong>Nawet cały świat?</p>
<p><strong>Kronos:</strong> &#8230; .</p>
<p><strong>Herakles:</strong> A widzisz, już łamiesz słowo. I mam tobie zaufać? O nie! Dosyć robiłem za darmo. Ja was znam władcy wszechświata. Wykorzystywać, to wy umiecie. Tu ciepłe słówko, tam miła zachęta, a na koniec, co? Sługa zrobił swoje, sługa może odejść. Słyszysz? Nie chcę takiego życia. Jestem silny i chcę zapłaty za moją siłę.</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Więc ile chcesz?</p>
<p><strong>Herakles:</strong> Słyszałeś kiedyś o kraju Polska?</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Ten mały kraik, zadłużony, zaśmiecony, ty go chcesz?</p>
<p><strong>Herakles:</strong> Tak, jego chcę.</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Ale dlaczego?</p>
<p><strong>Herakles:</strong> Dajesz go?</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Jeszcze go nie mam.</p>
<p><strong>Herakles:</strong> Ale jak będziesz miał, to dasz?</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Niech będzie, dam.</p>
<p><strong>Herakles: </strong>Słowo?</p>
<p><strong>Kronos: </strong>Słowo boga.</p>
<p><strong>Herakles: </strong>Polska moja?</p>
<p><strong>Kronos: </strong>Twoja.</p>
<p><strong>Herakles:</strong> To do roboty. Gdzie Zeus mieszka?</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Olim. Taka góra. Państwo Grecja&#8230; .</p>
<p><strong>Herakles:</strong> Wiem, wiem, byłem tam. Zostań tu. Wyruszam w drogę. Masz tu smalec, chleb. W środę przyniosą wędlinę, trochę szynki i baleron, ze dwa kilo chyba razem.</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Idź i wracaj z moim światem. <em>/Herakles wychodzi; ściemnia się; po chwili rozjaśnia się; słychać pukanie do drzwi/</em></p>
<p><strong>Kronos:</strong> To ty Herakles?</p>
<p><strong>Klara: </strong>Nie. To ja Klara.</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Że, co proszę.</p>
<p><strong>Klara:</strong> Klara! Mogę wejść?</p>
<p><strong>Kronos: </strong>Wchodź jak musisz. <em>/wchodzi młoda dziewczyna/</em></p>
<p><strong>Klara: </strong>Kim jesteś?</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Kronos! Bóg wszechwładny ? obecnie włóczęga.</p>
<p><strong>Klara: </strong>A gdzie Herakles?</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Właśnie zdobywa dla mnie świat.</p>
<p><strong>Klara:</strong> <em>/na stronie/</em> Jeszcze jeden pomylony. Nie znam go, więc musieli go niedawno przywieść.</p>
<p><strong>Kronos: </strong>Co tam szepczesz?</p>
<p><strong>Klara:</strong> Mówię tylko, że polędwicę przyniosłam.</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Ile?</p>
<p><strong>Klara: </strong>10 deko.</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Ile?</p>
<p><strong>Klara:</strong> Dwa plasterki.</p>
<p><strong>Kronos: </strong>Czy coś jeszcze?</p>
<p><strong>Klara: </strong>List od matki.</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Do mnie?</p>
<p><strong>Klara:</strong> Do Heraklesa.</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Zostaw. Oddam, bóg mi świadkiem.</p>
<p><strong>Klara:</strong> Co też? Bóg bogowi ma być świadkiem? Wierzę tobie. Jesteś bogiem?</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Sam przestaję wierzyć sobie. Jestem bogiem, czy nie jestem? Jestem bogiem!</p>
<p><strong>Klara:</strong> To śmieszne. Wyglądasz jak człowiek&#8230; . Nie! Ty nie jesteś bogiem.</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Jestem bogiem.</p>
<p><strong>Klara:</strong> Dobra, dobra. Muszę iść. Baba Jaga czeka.</p>
<p><strong>Kronos: </strong>Przyjdziesz jutro?</p>
<p><strong>Klara: </strong>Może.</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Proszę. Będę czekał. <em>/wychodzi Klara; ściemnia się, a po chwili rozjaśnia; wchodzi Herakles, zmęczony siada na krześle; Kronos leżący na łóżku wstaje i podchodzi do herosa/</em> I co?</p>
<p><strong>Herakles:</strong> A co ma być? Wygrałem.</p>
<p><strong>Kronos: </strong>Gdzie mój świat?</p>
<p><strong>Herakles:</strong> To twój świat. <em>/wskazuje przed siebie/</em></p>
<p><strong>Kronos: </strong>Piękny świat.</p>
<p><strong>Herakles: </strong>Piękny świat.</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Cudowny świat.</p>
<p><strong>Herakles: </strong>Cudowny świat.</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Mój świat.</p>
<p><strong>Herakles: </strong>Mój świat.</p>
<p><strong>Kronos:</strong> To mój świat!</p>
<p><strong>Herakles: </strong>Twój? No tak, twój.</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Piękny świat.</p>
<p><strong>Herakles:</strong> A Polska?</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Idź na północ, tam ją znajdziesz. Jest twoja.</p>
<p><strong>Herakles:</strong> Moja?</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Tak.</p>
<p><strong>Herakles: </strong>Dajesz mi ją?</p>
<p><strong>Kronos:</strong> A bierz sobie. Po co komu taki kraj?</p>
<p><strong>Herakles:</strong> Piękny kraj.</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Brudny kraj.</p>
<p><strong>Herakles:</strong> Piękne lasy.</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Chore lasy.</p>
<p><strong>Herakles:</strong> Co za woda!</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Ścieki.</p>
<p><strong>Herakles:</strong> To mój kraj.</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Tak, to twój kraj.</p>
<p><strong>Herakles: </strong>Mój kraj.</p>
<p><strong>Kronos:</strong> Wiesz co chodzi mi po głowie?</p>
<p><strong>Herakles: </strong>Co?</p>
<p><strong>Kronos: </strong>Dlaczego wybrałeś ten kraj?</p>
<p><strong>Herakles:</strong> Dlaczego wybrałem ten kraj?</p>
<p><strong>Kronos: </strong>Właśnie, dlaczego?</p>
<p><strong>Herakles: </strong>A dlaczego wybrałeś świat?</p>
<p><strong>Kronos: </strong>Jak brać, to brać.</p>
<p><strong>Herakles:</strong> Piękny kraj, bogaty kraj, śmieszny kraj.</p>
<p> </p>
<p align="center">Koniec!</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.szymunio.pl/2009/06/20/bylem-herosem-bylem-bogiem-farsa/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

